Bardzo atrakcyjna młoda kobieta weszła na pokład samolotu z taką pewnością siebie, jakby właśnie wygrała Eurowizję. Na twarzy miała ogromne, modne okulary przeciwsłoneczne, a na ramieniu wisiała designerska torebka, która kosztowała co najmniej tyle, co miesięczna pensja w Warszawie. Gdy dotarła do swojego miejsca, zauważyła, że ma siedzieć obok starszego pana o bardzo skromnym wyglądzie czysta, ale zmechacona koszula i buty, które z pewnością widziały lepsze czasy i niejedną polską zimę.
Tuż po zajęciu miejsca, młoda dama od razu zawołała stewardesę.
Czy mogę zostać przeniesiona na inne miejsce? odezwała się tonem zimnym jak lód z Wisły w styczniu. Nie jestem w stanie podróżować obok kogoś takiego Spójrzcie, jak jest ubrany, te stare buty. Należy mi się lepsze towarzystwo!
Stewardesa, zaskoczona, zachowała stoicki spokój godny kelnera w krakowskiej kawiarni.
Przykro mi, pani, ale w klasie ekonomicznej wszystkie miejsca są już zajęte.
Młoda kobieta westchnęła głęboko, tak jakby całe nieszczęście świata właśnie ją dotknęło, i odwróciła się do okna, wyraźnie poirytowana.
Starszy pan tylko spuścił oczy. Cicho, bez słowa.
Stewardesa poczuła się nieswojo z całą sytuacją, więc poszła do kabiny pilota, żeby opowiedzieć o tym kapitanowi. Ten wysłuchał jej spokojnie i uśmiechnął się szeroko jakby właśnie usłyszał dobry dowcip.
Zostaw to mnie. Zaraz to rozwiążemy powiedział kapitan, zwarty i gotowy.
Kilka minut później stewardesa wróciła z uprzejmym uśmiechem.
Proszę pani, kapitan pozwolił na zmianę miejsca i przeprasza, że została pani zmuszona do podróży obok tak nieprzyjemnej osoby.
Młoda kobieta podniosła podbródek z triumfalną miną, chwyciła swoją torebkę i już widziała siebie na zdjęciach z pierwszej klasy szerokie fotele, złota karta, prosecco w ręce.
Ale wtedy stewardesa odwróciła się do starszego pana i powiedziała z szacunkiem:
Panie Janie, czy byłby pan tak uprzejmy i zechciałby mnie teraz na chwilę poprzedzić? Kapitan zaprasza pana do pierwszej klasy.
Przez chwilę w samolocie panowała cisza jak w piwnicy podczas kontroli skarbówki.
A potem, jakby wszyscy w kabinie czekali tylko na sygnał, wybuchły oklaski, które słychać było pewnie nawet nad Toruniem.


