Barbarę wezwano do sąsiedniej wsi do dziecka, które nagle bardzo się rozchorowało. Kiedy zobaczyła, kto jest ojcem dziecka, była w prawdziwym szoku.

Do ślubu były już tylko trzy dni, a narzeczony nagle zostawił Barbarę, bez żadnego słowa wyjaśnienia. Ot, po prostu zniknął, a jakiś czas później okazało się, że się ożenił z jakąś inną dziewczyną. Barbara poszła wówczas na studia medyczne – postanowiła, że zostanie lekarką i będzie pomagać ludziom. W uczeniu się i pomaganiu innym znalazła nowy sens życia. Przez lata studiów miasto nie stało się jej prawdziwym domem, dlatego bez problemu wróciła do rodzinnej wsi, bez żalu i problemu. Rany jej duszy już dawno się zagoiły, miała też dobrą pracę i z pozoru wszystko było już w porządku. Było… Do zeszłego tygodnia, kiedy wezwano ją do sąsiedniej wsi do chorego dziecka. Szybko znalazła odpowiedni dom, do którego szybko weszła i zdała sobie sprawę, że właścicielem domu jest jej niedoszły mąż, a chore dziecko to jego 5-letnia córeczka. 

Oczywiście Barbara zbadała ją, przepisała receptę i wyszła. Kobieta nie miała zamiaru słuchać jego żadnych przeprosin. Wie, że źle się zachował – niesamowita spostrzegawczość! Okazało się niestety, że to jedno spotkanie wystarczyło, by dawne uczucia nagle odżyły. Nie tylko ból i uraza, ale także uczucie miłości do niej wróciło… Kilka dni później, w Wigilię, mężczyzna z dzieckiem przyszli do przychodni na badania kontrolne. Niestety, nie było już wolnych miejsc do lekarzy tego dnia, więc postanowili iść do domu Barbary z nadzieją, że przebada dziewczynkę. Kobieta zgodziła się i zbadała dziewczynkę, która okazała się całkowicie zdrowa.

Barbara postanowiła, że skoro się już u niej pojawili, to zaprosi ich do stołu. Dziewczynce bardzo smakowało jedzenie, które przygotowała, a potem poszło obejrzeć jej dom i pięknie przystrojoną choinkę. Barbara z Dariuszem siedzieli i milczeli, ale w końcu mężczyzna przemówił. Tłumaczył się, że zdradził ale nie z miłości, a tylko dlatego, bo chciał spróbować czegoś nowego. Potem jednak okazało się, że tamta dziewczyna jest w ciąży i tylko ze względu na to wziął z nią ślub. Dziewczyna urodziła córeczkę, ale niestety chwilę później zmarła.

Powiedział, że nie może sobie wybaczyć, że to zrobił i uciekł jak tchórz, nawet nie potrafiąc zdobyć się na rozmowę. Powiedział też, że nigdy nie przestał jej kochać, ale jest też podjąć każde działanie, żeby ją na nowo zdobyć, ale też rozumie, jeśli Barbara go odrzuci. Barbara ucieszyła się, bo sama zrozumiała, że naprawdę wciąż mocno go kocha, bez względu na wszystko. Była wdzięczna losowi, że na chwilę los ich rozdzielił, ale na nowo ich połączył.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

2 × dwa =

Barbarę wezwano do sąsiedniej wsi do dziecka, które nagle bardzo się rozchorowało. Kiedy zobaczyła, kto jest ojcem dziecka, była w prawdziwym szoku.