Aktorka
Wanda wsiadła do wagonu metra i ciężko opadła na siedzenie. Po co właściwie założyła te buty na obcasach? Bo kobieta w każdym wieku powinna wyglądać jak kobieta – pomyślała.
Spojrzała na swoje odbicie w ciemnej szybie naprzeciwko. Nieźle, w sumie. *Zwłaszcza gdy się wyśpisz, nałożysz tony makijażu i spojrzysz nie w lustro, ale w ciemną szybę* – szepnął wewnętrzny głos.
*Oczy ma smutne. Pewnie od zmęczenia*. Oderwała wzrok od odbicia. *Trzeba jednak ubierać się stosownie do wieku, przynajmniej zrezygnować z obcasów – zdecydowała. – Och, żeby już dotrzeć do domu, zdjąć te przeklęte buty, zrzucić ciężkie futro. Po co się tak wystroił*Ale w końcu do domu wróciła, zdjęła buty i futro, a wtedy zadzwonił telefon – to był on, Mateusz, ten sam, który okradł ją bez skrupułów, jednak teraz w jego głosie słychać było coś, czego nie spodziewała się usłyszeć – prawdziwy żal.*



