Zdarzyło się to na naszej firmowej imprezie noworocznej. Całe zebrane towarzystwo było juz rozbawione i lekko wstawione, ale był jeden problem – na dwadzieścia młodych kobiet w sile wieku przypadało tylko trzech mężczyzn. Po godzinie czy dwóch, kiedy szampan rozgrzał atmosferę, kobiety zaczęły się nudzić z powodu braku męskiej uwagi. Jedna po drugiej zaczęły sięgać po telefony, dzwoniąc do swoich mężów lub kochanków.
Zrobiła to także Ania, jedna z naszych księgowych. Zadzwoniła do męża licząc na to, że ten przyleci na skrzydłach miłości i ożywi jej wieczór swoją obecnością. Mąż miał jednak inne plany na wieczór – jak opowiedziała sama Ania, miał zaplanowane oglądanie meczu piłkarskiego. Nie był to zresztą pierwszy raz, kiedy wybrał oglądanie telewizji zamiast niej. Usłyszawszy od męża „nie”, Ania wyszła na zewnątrz i zapaliła papierosa. Wyszedł za nią Aleksander, nasz menedżer. Żartem poradził koleżance, żeby rzuciła palenie, bo to niezdrowe, a ona, nie zastanawiając się odpowiedziała:
– Zakład, że rzucę palenie? Ale musisz zabrać mnie do siebie, żebym mniej myślała o papierosach i to zaraz!
Aleksander nie spodziewał się takiego oryginalnego zakładu i trochę się zmieszał:
– Mam żonę w domu…
W zasadzie, można było to zrozumieć tak, że skoro ma żonę w domu, to teraz nie może, ale innym razem to co innego. Ania zaczęła więc naciskać:
– No to wymyśl coś, jesteś przecież mężczyzną!
Słowo za słowem, po pół godzinie Aleksander zadzwonił do swojego znajomego, zamówił taksówkę i pojechali razem z Anią.
Nie wiem, jak tłumaczyli swoim połówkom nocne nieobecności, ale Ania faktycznie rzuciła palenie, a potem i męża. U Aleksandra sytuacja była podobna z tą różnicą, że on palenia nie rzucił.
Tak oto, przypadkiem, dwie rodziny się rozpadły, a jedna powstała. Aleksander i Ania wzięli ślub po pół roku, a teraz mają dwoje dzieci. Nie wiem, co robi były mąż Ani, może nadal ogląda mecze. W mojej opinii, jedyną „poszkodowaną” w tej sytuacji była żona Aleksandra. Nie wiem, jak zareagowałaby na zaproszenie na firmową imprezę, może by przyjechała. Ale wtedy Ania nie rzuciłaby palenia…



