Albo wynajmiesz mojemu bratu twój pokój, albo się pakuj i wynoś się stąd!” – oświadczył mąż

Albo wprowadzasz mojego brata do naszego mieszkania, albo się pakuj i wynoś się stąd! krzyknął mąż.

Halina spóźniła się z pracy aż o dwie godziny. Dwie nowe klientki zapisały się do niej dzięki rekomendacjom przyjaciółek.

Chcemy trafić tylko do pani, Halino! Bez wątpienia jest pani najlepszą fryzjerką w mieście! te słowa sprawiły, że uśmiech nie schodził z jej twarzy przez całą drogę do domu.

Może wreszcie nadszedł czas, by otworzyć własny salon? Dość już strachu i czekania na lepsze czasy.

Zanurzona w tych myślach Halina niepostrzeżenie dotarła do bloku. W klatce schodowej kobieta usłyszała obce głosy dochodzące z mieszkania. Szybko otworzyła drzwi i zastygła w progu ze zdumienia. W przedpokoju leżał zniszczony plecak, na podłodzie brudne buty, a z kuchni ciągnął zapach alkoholu.

Hala, poznajesz rodzinę? Krzysiek wrócił! mąż wyjrzał z kuchni z dziwnym uśmiechem.

Młodszy brat Wojtka siedział na kuchennej kanapie, pustym wzrokiem wpatrując się w stół. Ten sam Krzysiek, który cztery lata temu wyprowadził się z domu do tancerki z nocnego klubu.

Cześć szwagier nawet nie podniósł wzroku.

Mamo, a kto to? szepnęła córka, która właśnie wróciła z zajęć tanecznych.

To twój wujek Krzysiek, brat taty Halina starała się mówić spokojnie. Pewnie go nie pamiętasz. Byłaś za mała, gdy wyjechał.

A dlaczego on jest taki dziwny? Zosia zniżyła głos.

Idź do siebie, kochanie. Porozmawiamy później.

Kobieta weszła do łazienki i odkręciła kran. Potrzebowała choć chwili, by zebrać myśli. W lustrze zobaczyła zmęczoną twarz. Powoli przesunęła dłonią po włosach korzenie już odrastały, ale teraz myślała o czymś zupełnie innym.

Cztery lata temu, gdy Krzysiek odszedł, widziała, jak bardzo to zabolało Wojtka. Przez miesiąc nie rozmawiał z rodzicami, obwiniając ich, że odtrącili brata. Potem jakby się pogodził z sytuacją przestał wspominać o Krzysiu, nie odbierał jego rzadkich telefonów. Ale teraz wszystko się zmieniło.

Mąż wszedł za nią do sypialni, zawahał się, po czym cicho powiedział:

Zamieszka z nami. Tak trzeba. Chociaż na jakiś czas. Brat potrzebuje wsparcia. Krzysiek jest w złym stanie. Zdradzała go, więc się rozstali. Do rodziców nie może wrócić.

I sam to postanowiłeś? Nawet mnie nie pytając? Nie rozmawiając ze mną? Halina odwróciła się do męża. Nie uważasz, że to bezczelność?

A o czym miałem pytać? To mój brat, nie ma gdzie iść.

Wojtek, mamy nastoletnią córkę. Widziałeś, w jakim on jest stanie? Myślisz, że to w porządku, że codziennie będzie widziała taki widok? Krzysiek

Właśnie dlatego potrzebuje pomocy. Rodzina! Wojtek po raz pierwszy tego wieczoru spojrzał żonie w oczy. Przecież rozumiesz, że nie mogę go zostawić. To niemożliwe!

Jak długo to potrwa?

Tak długo, jak będzie trzeba. Brat musi dojść do siebie.

A Zosia? Pomyślałeś o niej? Ona jest w takim wieku

Hala, przestań! mąż podniósł głos, czego nigdy wcześniej nie robił. To mój brat. Mój młodszy brat. Nie zostawię go samego w potrzebie.

Halina otworzyła usta, by odpowiedzieć, ale zamilkła. Coś w jego głosie kazało jej się zatrzymać. Przez czternaście lat, które spędzili razem, pierwszy raz usłyszała tak twarde nuty.

Dobrze kobieta odwróciła się do okna. Tylko uprzedź go, żeby nie pił w domu. I żeby znalazł pracę.

Wojtek nic nie odpowiedział i w milczeniu wyszedł. Przez ścianę Halina słyszała, jak cicho rozmawia z bratem w kuchence. Bardzo cicho. Pewnie po to, by nie mogła usłyszeć.

Na kuchennym zegarze była już głęboka noc, gdy głosy wreszcie ucichły. Halina leżała bez snu, nasłuchując kroków w korytarzu. Wojtek nie położył się od razu. Długo chodził tam i z powrotem, pewnie urządzając bratu posłanie w salonie.

Wszystko będzie dobrze szepnął mąż, wchodząc pod kołdrę. Ale żona nie była już tego taka pewna.

***

Poranek rozpoczął się od zapachu alkoholu w kuchni. Kobieta w milczeniu przygotowywała śniadanie córce, starając się nie zauważać pustych butelek na stole i brudnej popielniczki.

Przez miesiąc prawie przywykła, że ich kuchnia zamieniła się w całodobowy bar dla dwóch osób.

Mamo, idę do szkoły Zosia przemknęła obok śpiącego na kanapie wujka, przyciskając do piersi plecak. Ostatnio dziewczynka starała się jak najmniej przebywać w domu zapisała się na jakieś zajęcia i przesiadywała u koleżanek.

Halina po raz kolejny patrzyła, jak córka szybko wymyka się za drzwi, i czuła, jak w środku rośnie wściekłość.

Ten tymczasowy gość w ciągu miesiąca zniszczył wszystko, co budowali latami wspólne wieczory, rodzinne obiady, szczere rozmowy z Zosią.

Dzień dobry Wojtek wyszedł z sypialni już ubrany. Jest kawa?

Zostało wczorajsze żona wskazała na ekspres. Swoją drogą, musimy porozmawiać.

Tylko nie teraz, spóźniam się mąż złapał kubek i skrzywił się na zimny napój.

Kiedy, Wojtek? Codziennie się spieszysz. A wieczorem siedzisz z bratem.

Mężczyzna zatrzymał się w drzwiach i zdziwionym tonem spytał:

Co chcesz powiedzieć?

To, że czas podjąć decyzję. Nie możemy wiecznie utrzymywać zdrowego faceta. To nie fair!

On ma depresję, Hala. Sam widzisz, że człowiek jest w rozsypce.

A my? My nie jesteśmy w rozsypce? Zosia nie chce wracać do domu. Ja codziennie wracam do bałaganu i smrodu. Ty

Co ja?

Zmieniłeś się. Jakbym cię nie znała. Jesteś inny.

Wojtek postawił kubek na stole:

Wiesz co? Pogadamy wieczorem. Spokojnie. Bez histerii.

Nie. Teraz! Halina zastąpiła mu drogę

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

6 + dwanaście =

Albo wynajmiesz mojemu bratu twój pokój, albo się pakuj i wynoś się stąd!” – oświadczył mąż