Agnieszka leżała i wpatrywała się w sufit. Smutne myśli nie pozwalały jej zasnąć.
– Po co zawiozłam go do przeszkola? Zostałaby kilka dni w domu i wszystko byłoby w porządku – myślała. Temperatura wzrosła już do czterdziestu i kobieta zaczęła biegać po szpitalu, żeby znaleźć pielęgniarkę. Wkrótce Sebastianek poczuł się lepiej i otworzył oczy. Z sąsiedniego łóżka na Agnieszkę patrzyły zaskakująco piękne, zielone oczy małego, szczupłego chłopca. Jego ubrania były podarte, a włosy postrzępione. Jak się okazało, chłopiec był z domu dziecka i miał być lada moment wypisany. Agnieszka spojrzała na niego i westchnęła. Wieczorem kobieta wykąpała osamotnionego chłopca.
Przyniosła mu dużo ubrań, szampon, mydło i inne kosmetyki dla dzieci… Wieczorem w tym radosnym, umytym i ubranym w swieże ciuchy i kapcie chłopcu nie można było rozpoznać tamtego zaniedbanego malca. Po prostu promieniował z radości i czystości. Przed pójściem spać włożył wszystkie prezenty pod poduszkę, aby nikt mu ich nie ukradł… Wiele dzieci z domu dziecka miało takie nawyki… Kiedy zgasło światło, Michaś zamknął oczy i zaczął śnić o tym, jak to spaceruje słoneczną uliczką z Agnieszką i Sebastiankiem. Bardzo chciał mieć rodziców, być kochanym i rozpieszczanym, kąpanym i ubieranym w piękne i ciepłe ubrania, aby rodzice bawili się nią tak, jak bawią się z innymi dziećmi.
Z oczu Agnieszki popłynęły łzy na samą myśl o małym Michasiu. Decyzja została podjęta natychmiast. Postanowiła zabrać chłopca do siebie. Matka Agnieszki podjęła decyzję córki i poparła ją. Teściowa również zgodziła się z nimi. Wie, czym jest dorastanie bez rodziców… Niestety, mąż Agnieszki nie był zadowolony z takiej wiadomości. Kiedy mężczyzna jednak poznał chłopca, od razu go polubił i ze szpitala wyszli w czwórkę. Z delikatnej twarzy chłopca usmiech od tej pory już nie schodził…



