Agnieszka nie mogła patrzeć jakie życie jest niesprawiedliwe dla małego Mikołaja i podjęła najważniejszą decyzję w swoim życiu

Agnieszka pracowała w domu dziecka jako psycholog. Za każdym razem, gdy patrzyła na Mikołaja zastanawiała się, dlaczego tak kruchy chłopiec ma tak trudny los. Od dwóch lat przebywa w sierocińcu. Jego niemoralni rodzice go nie potrzebowali. Sąsiedzi ciągle zabierali Mikołaja do siebie, karmili go, ubierali. Żal im było dziecka, bo czasami pijani rodzice nawet nie wspominali, że mają dziecko. Pewnego dnia w domu, w którym mieszkał Mikołaj, wybuchł pożar. Rodzice zginęli, a sąsiedzi uratowali chłopca. Po pożarze okazało się, że nie miał więcej żadnych krewnych, którzy zabraliby go do siebie i tak znalazł się w sierocińcu. Jeśli chodzi o Agnieszkę, miała inne podejście do Mikołaja. Przed jej oczami ciągle było smutne i dorosłe spojrzenie chłopca. Pięcioletni chłopiec nie powinien tak wyglądać.

Agnieszka miała wrażenie, że rozumie wszystko, a nawet i więcej. Życie chłopca w sierocińcu stało się trudniejsze po dwóch próbach adopcji. Za pierwszym razem został oddany z powrotem, ponieważ jest dziki i nie chce bawić się z innymi dziećmi w przedszkolu. A w drugim przypadku z innego powodu: para dowiedziała się, że będą mieli własne dziecko i nie potrzebowali już chłopca z sierocińca. Agnieszka próbowała zrobić wszystko, nawet to, co niemożliwe, aby pomóc dziecku. Po tych dwóch przypadkach Mikołaj całkowicie się zamknął w sobie, niewiele mówił. Z pomocą Agnieszki i innych pracowników sierocińca zmienił się. Pewnego dnia Agnieszce zawróciło się w głowie, została zabrana do szpitala i została tam przez kilka dni.

Ciągle przyłapywała się na myśleniu, że myśli o Mikołaju, że chce iść do niego, żeby nie pomyślał, że go zostawiła. Mikołaj ciągle pytał, jak Agnieszka się czuje i kiedy wróci. W ciągu tych dni, kiedy była w szpitalu, zdała sobie sprawę, że kocha Mikołajka jak syna, a myśl, że pewnego dnia może go ktoś zabrać, przerażała ją. Postanowiła powiedzieć o tym mężowi, po prostu z nim porozmawiać. A to, co odpowiedział Antek, na pewno się nie spodziewała.

– Muszę iść do sklepu – powiedział nagle po rozmowie Antek.

– Co się stało? – zapytała Agnieszka, nie rozumiejąc, co się dzieje.

– Mamy w domu 2 rowery, potrzebujemy trzeciego, dla naszego trzeciego dziecka. Mikołaj musi czuć się bardzo dobrze w naszym domu. Teraz Agnieszka ciągle ma przed oczami wesoły wyraz twarzy chłopca i po długim dniu pracy spieszy się z mężem do domu. Zdążyli już zatęsknić za synami.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

15 − czternaście =

Agnieszka nie mogła patrzeć jakie życie jest niesprawiedliwe dla małego Mikołaja i podjęła najważniejszą decyzję w swoim życiu