Mąż Adrianny zadzwonił do niej i ostrzegł, że matka jego byłej żony zachorowała, więc syn przez to prawie nie wychodzi. Trzeba było wyjść z nim na spacer. Ada była z tego powodu niezadowolona i przypomniała, aby nie zapomniał, że jest w ciąży, a także potrzebowała od niego uwagi. Zdenerwowana nie zorientowała się nawet, jak z biura dotarła na przystanek. Nie podobała jej się sytuacja z dzieckiem męża z jego pierwszego małżeństwa męża: po śmierci matki został osierocony, ale ma całkiem młodą babcię. Niech się tym zajmie.
„Co mam z tym wspólnego?”- zadała sobie pytanie Ada. Kiedy Daniel po raz pierwszy powiedział o swojej byłej żonie, od razu pojawiła się propozycja: niech zabiorą Wojtka do nich, w końcu to dziecko Daniela.
Ale Ada poprosiła o zrozumienie i odmówiła przyjęcia chłopca. Mąż nie kontynuował, ponieważ żona jest w ciąży, nie może się denerwować, chociaż był zraniony i obrażony. Daniel cały czas spędzał u swojej byłej teściowej w domu i spędzał czas z synem. Jego żonie się to bardzo nie podobało. Była teściowa męża nie powiedziała ani jednego słowa złego, ale och, to oceniające spojrzenie… Siedząc w autobusie, myślała o wszystkim, ale z tego zamyślenia wyrwał ją teelgon i głos kobiety, która dość głośno rozmawiała z matką. Dowiedziawszy się czymś, ledwo powstrzymywała emocje. Po zakończeniu rozmowy zaczęła mówić przyjaciółce na cały autobus, co się stało:
– Wyobraź sobie, że nasz kot Barszczyk uratował psa!
– Jak to?
– Mamie dwa lata temu podrzucono małego rudego kotka. Nie umiał jeszcze jeść, a kiedy mama poszła po pipetkę do karmienia, po powrocie nie znalazła kociaka. Zaginął. Po długich poszukiwaniach znalazła go w budce naszego psa Burka. Burek zaczął karmić Barsczyka. A dziś Barszczyk przyszedł i mruczał, robił to bez przerwy, jednocześnie główką wskazując na drzwi. Mama wiedziała, że ją gdzieś chce zaprowadzić. Poszła za nim do lasu i okazało się, że nasz Burek wpadł w pułapkę… Jeszcze trochę i by tam zmarł… Barszczyk ją uratował…
– Niesamowite… Ale zwierzęta są oddane, ile w nich miłości i troski…
– To na pewno! Nawet takich ludzi rzadko spotykasz! – dziewczyna była wspierana przez przyjaciółkę.
Adriannaa była zdenerwowana i nagle zrozumiała:
„Jaka jestem okrutna”. Wysiadła z autobusu i pobiegła do domu przez park. Tam zauważyła męża i syna i podeszła do nich.
(Teściowa męża mieszkała w ich pobliżu). Adrianna miło zapytała, co robią, i zaproponowała kontynuowanie rozmowy w domu. Chłopiec był zdezorientowany i powiedział, że zanim wróci do domu, musi powiadomić babcię.
– Miałam na myśli nasz dom. Chodźmy na herbatę – zaproponowała z uśmiechem.
W domu nakryli stół, chłopiec pomagał kobiecie, a potem nagle zapytała.
– Chciałbyś mieć siostrę?
– Jasne! – od razu odpowiedział – będę jej przed wszystkimi bronił i bawił się z nią.
Ada przytuliła chłopca. Mąż patrzył z wdzięcznością na żonę. Z jego oczu wylewały się łzy.




