Adrian zmierzał w stronę swojej dziewczyny, gdy nagle został zatrzymany przez nieznajomego siedzącego przy wejściu do klatki schodowej. Nieznajomy przedstawił się jako krewny Karoliny i poprosił o wsparcie finansowe. Adrian był zaskoczony i nie wiedział, jak odpowiedzieć. Później uświadomiłem sobie, że ma przed sobą siostrzeńca Karoliny, o którym słyszał.
– Przepraszam, ale może lepiej porozmawiasz z Karoliną? – powiedziałem.
– Okej, powiedz mi, że tu jestem i chcę wejść.
Karolina była stanowczo przeciwna wpuszczeniu krewnego.
– To cwaniak – oburzyła się – Wyobrażasz sobie, że od tygodnia mnie pilnuje, ani przejść, ani przejechać. Dlatego przeszkadzał, powiedziałam, że nigdy więcej mu nie pomogę.
– Tak, ale wspominał coś o mieszkaniu i dzieciach, które mogą zostać na ulicy.
– Adrian, jego żona go opuściła i zabrała ze sobą dzieci, więc na pewno nie znajdą się na ulicy. Nie chce mu się pracować i kłamie prosto w oczy.
– Nie wiem, czuję się trochę nieswojo. Przez tyle lat człowiek spłacał kredyt hipoteczny, a teraz może stracić wszystko. Czy naprawdę wcale ci go nie żal?
– Och, teraz to Ty będziesz na mnie naciskał? Jakby on sam nie był dla mnie wystarczająco upierdliwy. Myślisz, że to pierwszy raz? Rok temu przyszedł do mnie z taką samą prośbą. Obiecał, że spłaci dług za miesiąc, ale pieniędzy już nie zobaczyłam. I wiesz, nie tyle żal mi pieniędzy, a jego postawy. Przez cały ten rok unikał mnie w każdy możliwy sposób. Pewnego dnia spotkaliśmy się na ulicy, a on przeszedł obok, udając, że nie zauważył. W porządku, może nie mogłam już odzyskać pieniędzy. Nawet jeśli to prawda, ale po co uciekać ode mnie? Nie mogłeś przyjść do mnie za miesiąc, jak obiecałeś, i powiedzieć, że masz problem i nie możesz jeszcze oddać pieniędzy? Nie mówię, że jesteś całkowicie leniwy. Jeśli brakuje pieniędzy, cóż, zmień pracę. Znajdź zatrudnienie na niepełny etat. Wtedy też bym dostała swoje pieniądze, a żona by się z nim nie rozstała. I spłaciłby dług, widzisz? Dziś nie pomogłabym mu ponownie. Pieniądze przecież nie spadają mi z nieba. I proszę, nie martw się. Będę musiała walczyć z nim przez długi czas, mój krewny nie odpuszcza tak łatwo.



