Macocha Szymona okazała się bardzo przyzwoitą kobietą. Po śmierci Bogdana postanowiła oddać mu mieszkanie, w którym od lat mieszkali razem.
– To mieszkanie należało do Twojej matki. A teraz powinno być Twoje – powiedziała.
Jedyną rzeczą, o którą prosiła go żona ojca, było pozwolenie jej córkom na pozostanie w mieszkaniu do czasu ukończenia studiów. Magda wracała do swojej rodzinnej wsi. Szymon zgodził się na jej warunek.
Karolina i Beata miały zupełnie różne charaktery, ale miały wspólny cel: znaleźć majętnego męża z własnym mieszkaniem. We trójkę mieszkało im się bardzo dobrze. Karolina ugotowała obiady, Beatka prasowała koszule, obie siostry robiły wszystko, aby zadowolić mojego siostrzeńca Kolejne miesiące przyniosły ogromne niespodzianki. Szymon był młodym mężczyzną, i nie oparł się urokowi przyszywanych sióstr. Dziewczyny w odstępie dwóch miesięcy zaszły z nim w ciążę. Kiedy ich matka dowiedziała się, że jej córki będą miały dzieci z chłopakiem, zrobiła karczemną awanturę, ale cóż mleko się rozlało, niewiele można było zrobić w tej sytuacji. Szymon żył pod ogromną presją, zastanawiając się jak rozwiązać ten problem. Zaproponował kobietom, że w zamian za to, że zrzeką się alimentów, kupi im mieszkanie i będą żyć w nim spokojnie ze swoimi dziećmi. Siostry przystały na propozycję. Chłopak sprzedał duże mieszkanie po rodzicach, i kupił dwie kawalerki. W jednej mieszkał on, w drugiej matki jego dzieci.
Przez kilka lat żył spokojnie, powoli układając sobie życie. Pewnego dnia dostał pismo z sądu, w którym było napisane, że ma ogromne zaległości w płaceniu alimentów. Groziła mu egzekucja komornicza. Poszedł do Karoliny i Beaty, żeby się dowiedzieć o co chodzi, a one go wyśmiały. Mój siostrzeniec okazał się bardzo naiwny, że uwierzył tym kobietom. Obiecywały, że jeśli dostaną mieszkanie, nigdy nie będą domagały się alimentów. Ostatecznie musiał sprzedać kawalerkę i zamieszkał kątem u kolegi. Regularnie płacił alimenty.
Magda była zadowolona z takiego obrotu sprawy
– Zasłużyłeś na to, dobrze Ci tak! – szydziła.
Beata i Karolina zabroniły Szymonowi widywać się z córkami. Pożyczył ode mnie pieniądze, aby spłacić cały dług alimentacyjny i poszedł do sądu, aby mieć prawo do widywania się z córkami i ostatecznie wygrał proces. W pracy odbył poważną rozmowę z szefem. Opowiedział o swojej beznadziejnej sytuacji i poprosił, aby większość pensji była wypłacana do ręki, a nie przelewem, dzięki temu płacił bardzo niskie alimenty, ponieważ na konto wpływało niewielkie wynagrodzenie. Szymon zabierał córki co piątek, i odwoził je w niedzielę. Kupował im zabawki, starał się być dobrym ojcem i nadrobić lata, gdy nie byłe obecny w ich życiu. Matki dziewczynek miały wówczas pretensje, że ojciec za bardzo rozpieszcza córki.
Kiedyś zabrał swoje córki z domu macochy w obecności kobiety z opieki społecznej. Dziewczynki mówiły, że ich mamy zostawiły je wiele dni temu pod opieką babci i nie wracają. Siostrzeniec zawiózł córki do swojego mieszkania, które kupił na kredyt, i sam wystąpił o alimenty. Po tym incydencie dziewczynki zamieszkały z ojcem. Okazało się że Karolina i Beata biły dziewczynki. Sąd przyznał Szymonowi całkowitą opiekę nad córkami.
Niedawno Karolina i Beata przyszły do niego, płakały, że wszystko zrozumiały, nie mają pieniędzy na życie, jednak chłopak nie dał się nabrać na ich gierki. Teraz córki Szymona są już prawie dorosłe, same zdecydują czy chcą mieć kontakt ze swoimi matkami. Mojemu siostrzeńcowi żyje się dobrze, kilka lat temu się zakochał i ożenił.
Już dawno odpokutował swoje błędy młodości. Teraz robi wszystko aby jego córki wyrosły na szczęśliwe, porządne i pewne siebie kobiety.

