Syn Kazimierza, Szymon, powiedział ojcu, że ich sąsiadka Ania zaszła z nim w ciążę.
– Weź z nią ślub – powiedział Kazimierz.
– Jestem młody. Nie chcę się żenić.
– Tak? – powiedział jego ojciec. – Do zabaw z dziewczyną nie jesteś za młody, a do ślubu już tak?
Potem krzyknął do żony.
– Natalio, przyjdź prędko. Nasz syn ma dziecko z Anią, ale nie chce się żenić – powiedział.
– Bardzo dobrze. Nie wpuszcza się obcych do domu i do rodziny. Takie dziewczyny tylko czekają aż trafi im się zamożny chłopak, a później usidlają go na dziecko. Nie bierz ślubu. Zresztą nie wiadomo, od kogo pochodzi dziecko – matka wspierała syna.
– A jeśli naprawdę jest ojcem? – zapytał Kazimierz.
– To się okaże. Powiedz Ani, że przeprowadzimy badanie – Natalia przerwała i wróciła do kuchni.
– W ten sam sposób poślubiłem Twoją matkę – powiedział ojciec swojemu synowi szeptem. – Kochałem jedną, ale Twoja matka zaszła ze mną w ciążę. Tak należy się zachować.
– Ale tak bez miłości? Dlaczego tato? – zapytał syn.
– A kto by się Tobą zaopiekował? Karanie Ciebie, nienarodzonego, i skazywanie na życie bez ojca to grzech…
Minęły trzy miesiące. Uzyskano wyniki testu DNA, w którym było napisane czarno na białym – prawdopodobieństwo 99,9% ojcostwa.
– Jak to? – duch walki Natalii nie osłabł. – Sama go uwiodła, a on nie mógł się oprzeć pokusie. Nie chcę jej widzieć w moim domu.
Kazimierz spojrzał na syna. Z twarzy Szymona jasno wynikało, że zgadzał się z matką.
– W takim razie tak: Wy dwoje zdecydowaliście, teraz moja decyzja. Dopóki żyję, mój wnuk czy wnuczka niczego nie będą potrzebować. Nie liczcie na moją pomoc. Ziemię zabiorę i zbuduję dom. A kiedy odejdę, wszystko co mam oddam wnukowi. Niczego Wam nie zostawię.
– Postanowiłeś syna pozbawić wszystkiego?! – krzyknęła Natalia.
Szymon był wściekły na słowa ojca. Dobrze znał jego charakter – jak powiedział, tak zrobi. A Kazimierz spakował się i wyszedł, pomimo płaczu żony.

