Od dzieciństwa Olga i Mateusz byli nierozłączni. Ich rodzice Teresa i Włodzimierz byli rodzeństwem, wychowywali samotnie swoje pociechy. Dziewczynka miała tylko mamę, a jej kuzyn tatę. Często zostawiali dzieci z ich babcią, Wandą. Bardzo byli za sobą, a przebywając w domu ukochanej babci, potrafili całymi dniami siedzieć nad układankami, malować lub czytać książki. Dzieci były nawet posyłane do szkoły obok domu babci, aby Wanda mogła je do niej zaprowadzać, gdy ich rodzice byli w pracy. Co zabawne, dziewczynka często pomagała kuzynowi w odrabianiu lekcji, mimo że była o klasę młodsza.
Mateusz był jej niezawodnym obrońcą przed chłopcami ze szkoły, którzy podrywali ładną Olgę. Kiedy nadszedł czas, zwany dojrzewaniem, w którym chłopcy i dziewczęta zaczynają się do siebie przyciągać, dziewczyna jako pierwsza zdała sobie sprawę, że wszyscy chłopcy, na których zwracała uwagę, nie mogli równać się z jej kuzynem. Pamiętała też, że kiedy Mateusz zaczął opowiadać jej o dziewczynach, coś zaczęło nieprzyjemnie wić się w jej piersiach i nie od razu zorientowała się, że to nic innego, jak zwykła zazdrość. Kiedy dziewczyna ze śmiechem podzieliła się swoim odkryciem z Chłopcem, ten spojrzał na nią dziwnie i powiedział:
-Wiesz, mam dokładnie takie samo odczucie. Kiedy mówisz o jakimś chłopaku, jestem gotowy go zabić!
Kiedy Olga skończyła 16 lat, jadąc na rowerze, została potrącona przez samochód. Z poważnymi obrażeniami ciała trafiła do szpitala. Mateusz był wtedy poza domem, uprawiał wspinaczkę górską. Wrócił zaraz po tym, co się stało i gdy tylko przyjechał, popędził do szpitala.
Kiedy wszedł na oddział, zobaczył chudą, siną twarz, obramowaną bandażami. Kula podeszła mu do gardła i z trudem powstrzymywał łzy. Olga, czując czyjąś ciepłą dłoń obejmującą jej ramię, otworzyła oczy, zobaczyła Mateusza, uśmiechnęła się z wysiłkiem, a z jej ust wyrwał się cichy jęk. Zrozumiała, czego jej brakowało przez te wszystkie dni na oddziale szpitalnym. Przez mętną zasłonę, która przesłoniła jej oczy, wśród tych wszystkich, którzy się wokół niej kręcili, cały czas go szukała. Pomyślała, że teraz będzie lepiej, kuzyn jest w pobliżu, co oznacza, że wszystko jest w porządku. Przez cały czas był przy niej, a pielęgniarki mówiły z fascynacją:
– Dziewczyno, jakiego Ty masz wspaniałego chłopca! Szczęściara z Ciebie.
Wtedy Olga po raz pierwszy w życiu uświadomiła sobie, że najbardziej zawiodła się na tym, że Mateusz był jej kuzynem. Kiedy poszedł do wojska, pisali do siebie długie listy.
Dzień, w którym wrócił, był dla nich najbardziej szczególny i radosny. Po jakimś czasie, gdy zostali sami w domu i wypili po lampce wina, zaczęli rozmawiać o wszystkim, co się wydarzyło, co jest i co będzie, potem stało się to, czego najbardziej się obawiali, ale czego pragnęli. Są bliskimi krewnymi, a to mówi wszystko. Te niedozwolone pocałunki i gorący oddech, to wszystko doprowadziło ich do ostateczności. Należałoby wszystko wyrzucić z pamięci, zredukować.
Olga płacząc, opowiedziała Mateuszowi co do niego czuję i że nie wyobraża sobie kogoś innego w swoim życiu, a do tego wyznała, że chyba jest w ciąży. Doskonale wiedziała, że tego nikt nie zaakceptuje. Słuchał jej i coś niesamowitego gotowało się w nim, coś czego nie da się opisać. Przyciągnął Olgę do siebie i cicho, ale stanowczo powiedział:
– Dość tego! Będziemy razem, powiemy wszystkim, że będziemy mieli dziecko! Nie chcę już udawać, nie chcę się bać. Chodźmy, jeśli chcesz być ze mną. Kocham Cię!
Potem odbyło się spotkanie rodzinne. Olga, Mateusz i zszokowani rodzice. Postanowili oszczędzić babcię i nie mieszać jej do tej „strasznej” sprawy. W ten sposób została pozostawiona w niewiedzy.
Kiedy skończyły się krzyki, wzajemne obwinianie i obraźliwe słowa, przeszli do głównego tematu, ciąży Olgi. Tutaj opinia starszych była całkowicie zgodna, trzeba się pozbyć tego strasznego i zniesławiającego faktu i to jak najszybciej, tak aby nikt się o niczym nie dowiedział. Głównym argumentem była możliwość posiadania dziecka, które może być chore. Mateusz mówił, że to zupełnie niepotrzebne, że w takim związku mogą być absolutnie zdrowe dzieci, ale nikt go nie słuchał. Najbardziej zabolało go to, co zobaczył w oczach swojej ukochanej. Nieszczęsna dziewczyna pod wpływem matki stawała się coraz bardziej obojętna do całej sytuacji i wiedział, że nie może zmienić jej zdania. Tak wielki był jej lęk przed przyszłością, że usunęła ciążę. Olga, która była w stanie całkowitego załamania, została odsunięta od Mateusza.
Po jakimś czasie poznała Piotra, została jego dziewczyną. Kilka lat później wyszła za mąż za odnoszącego sukcesy biznesmena, ale nie mieli dzieci. Kiedy Olga poddała się badaniom, okazało się, że po aborcji nigdy nie będzie ich miała. Depresja zmieniła ją w wycofaną starszą kobietę, odciętą od świata zewnętrznego. Próbowali ją leczyć, oddawali do najlepszych specjalistów, wozili do dobrych sanatoriów. Ona jednak niczego więcej w tym życiu nie pragnęła. Tylko czasami, gdy nikogo nie było w pobliżu, wyjmowała stare listy od Mateusza, czytała je na nowo i płakała. Coś jasnego i ciepłego na zawsze zniknęło w jej sercu, gdy najcenniejsza osoba na świecie została usunięta z jej życia
Minęło już kilka lat. Pewnego dnia zadzwoniła matka Olgi i poprosiła ją, aby przyjechała do babci. 80-letnia kobieta, u której zdiagnozowano raka, była bliska śmierci i chciała pożegnać się z rodziną. Dziewczyna wróciła do domu po raz pierwszy od wielu lat. Kiedy zaszła do domu babci, obrazy z jej życia przeleciały jej przed oczami jak film. Bywała tam tysiąc razy z Mateuszem, chciała szybko wyjść. Nagle drzwi otworzył jakiś mężczyzna. Odsunęła się, otworzyła szeroko oczy, to był on.
Olga nie zdążyła nic powiedzieć, ojciec jej kuzyna wyszedł z pokoju, spojrzał na nią promiennie i gestem nakazał jej iść do pokoju babci. Wanda, widząc wnuczkę, która z niezrozumiałych dla niej powodów kilka lat temu wyjechała, zapłakała cicho. Spodziewała się zobaczyć piękną, młodą i urodziwą dziewczynę. Znalazła jednak zwiędłą, przygarbioną, nie podobną do swojej wnuczki kobietę, z ciemnymi plamami wokół oczu. Kiedy Olga klęczała na kolanach przy jej łóżku, babcia zawołała cicho:
– Co się z Tobą stało, moja mała dziewczynko? Kto Cię tak dręczył i wysuszył?
Dziewczyna tylko opuściła głowę i przycisnęła usta do pomarszczonej dłoni babci. Ojciec Mateusza i matka Olgi patrzyli na siebie, a twarz chłopaka tylko nieznacznie zbladła.
Po kilku sekundach Teresa zbliżyła się do łóżka matki, która kiwnęła na nią ręką. Wanda zawahała się na chwilę, ale musiała wyznać całą prawdę, chwyciła córkę za rękę i powiedziała:
– Wiesz, jak bardzo Cię kocham! Tak jak kochał Cię Twój ukochany tato. Uwielbialiśmy Cię, ale teraz muszę Ci coś powiedzieć. Całe życie się zastanawiałam, czy powinnaś to usłyszeć. Teresko, Twój ojciec i ja adoptowaliśmy Cię, kiedy zostałaś sierotą. Moja najlepsza przyjaciółka Lucyna, zmarła zaraz po porodzie, miała Cię panną, więc nie miałaś ojca. Ani na chwilę nie zastanawialiśmy się, aby Cię przyjąć. Za dwa lata urodził się Włodziu, wychowywaliście się razem, jak prawdziwe rodzeństwo. Potem daliście mi wspaniałe wnuki Olgę i Mateusza. Mimo, że nie jesteście z Włodziem rodzeństwem, kochaliśmy Was tak samo.
Mateusz założył ręce na głowę i skulił się, jakby nagle poczuł ostry ból. Wtedy głos Włodzimierza, ojca chłopaka zabrzmiał głośno w wiszącej ciszy: „Boże, co myśmy zrobili”.

