Wyczekiwane szczęście po latach samotności – Victoria odnajduje syna w domu dziecka, a potem niespod…

WYMARZONE SZCZĘŚCIE

Dzisiejszy dzień był najpiękniejszym w życiu Weroniki. Promieniała radością! I nic dziwnego przez dwanaście lat marzyła o tym, by zostać matką, a jej pragnienia nie mogły się spełnić. A dziś nadeszła ta wspaniała wiadomość: będzie miała dziecko. Co może być dla kobiety cudowniejszego niż taka nowina? Potwierdzi to każda, która doświadczyła radości macierzyństwa.

Weronika była w siódmym niebie. Wielokrotnie dotykała brzucha i z uśmiechem przemawiała do maleństwa, które miało dopiero dwa i pół miesiąca.

Weronika poznała Marcina jeszcze za młodu. Studiowali razem na Uniwersytecie Warszawskim i wspólnie ukończyli studia. Na ślub zdecydowali się trzy miesiące po odebraniu dyplomów. Wszystko układało się dobrze, byli szczęśliwi ze sobą. Jednak po pół roku małżeństwa Weronika zaczęła się niepokoić. Marcin uspokajał ją i zapewniał, że wszystko się ułoży, dzieci na pewno będą.

Po upływie dwóch kolejnych lat Weronika traciła już nadzieję. Zapisała się do lekarza, lecz nie wykryto żadnych poważnych problemów. Marcin starał się ją pocieszać, zabierał na spacery i otaczał troską, ale z każdym dniem Weronika stawała się bardziej przygnębiona. Tak upłynęło dwanaście lat. Pełni rodzinnego szczęścia nie doświadczyła.

Pewnego dnia, w ciepły lipcowy poranek, gdy Marcin był w pracy, Weronika wyszła na spacer. Zamyślona, powoli stawiała kolejne kroki, nie zwracając uwagi na otoczenie. Z głową spuszczoną była pogrążona w swoich myślach.

Nagle usłyszała tuż obok siebie dziecięcy głos:
A może to właśnie pani jest moją mamą?

Weronika zatrzymała się gwałtownie, jakby trafił ją piorun. Unieśliła wzrok i zobaczyła przez ogrodzenie małego chłopca, może trzyletniego, który trzymał się kurczowo metalowych szczebli i patrzył na nią z ufnością.

Zszokowana, Weronika przez chwilę nie wiedziała, co zrobić, lecz opanowała się i powoli zbliżyła do chłopca. Zorientowała się, że stoi przy ogrodzeniu domu dziecka w oddali dostrzegła innych bawiących się podopiecznych.

Patrzyła na urocze dziecko i trudno jej było znaleźć odpowiednie słowa. Jej myśli błądziły. Czuła, że ta chwila może odmienić jej los. Po krótkiej ciszy, zapytała:
Nie pamiętasz swojej mamy? Jaka była?
Nie, nigdy jej nie widziałem. Dlatego tu czekam. Jeśli będzie przechodzić, rozpozna mnie.
Masz rację odpowiedziała Weronika, czując w sercu radość, że może stanie się dla niego tą wymarzoną mamą.
Jak masz na imię?
Jestem Kacper.

Weronika przestała się wahać. Była już pewna, że zrobi wszystko, by przyjąć tego chłopca do rodziny. Wierzyła, że los zaprowadził ją właśnie do tego miejsca.

Kilka lat temu też miałam synka, ale go straciłam powiedziała łagodnie. Jemu też dali na imię Kacperek, cały czas go szukam. Może to właśnie ty jesteś?
Chłopiec rozpromienił się i z entuzjazmem odpowiedział:
Tak, tak! To pani jest moją mamą! Rozpoznałem panią!
Wyciągnął ręce przez płot, a Weronika objęła go mocno.
Pójdziemy razem do dyrektorki i powiemy, że się znaleźliśmy! Zabiorę cię do domu.
Hura! zawołał Kacper.

Podekscytowana Weronika weszła z nim do budynku domu dziecka.
W końcu nasz Kacperek będzie miał mamę! powiedziała z radością pani opiekunka.

Zaczęły się formalności, kontrole, komisje i niekończące się oczekiwanie wszystko to dla Weroniki trwało, jakby we śnie. Kacper wszystko rozumiał i wierzył, że znalazł mamę. Tymczasem Weronika przygotowała Marcina na powiększenie rodziny. Razem urządzili dziecięcy pokój, kupili meble i potrzebne rzeczy. Marcin nie potrafił odmówić, widząc u żony szczęście, którego nie widział od lat.

I nadszedł ten wymarzony dzień! Kacper stał się ich synem. Wspólnie, szczęśliwi, wracali do domu trzymając się za ręce. Dom odmienił się nie do poznania. Przez dwanaście lat panowała w nim cisza, którą teraz zastąpił tupot małych stópek i radosne Tato, zobacz!. Weronika odżyła. Całą zgromadzoną miłość oddała Kacprowi. Marcin stał się dla niego najlepszym ojcem.

Czas płynął, chłopiec rósł i cieszył rodziców. Pewnego pięknego ranka Weronika poczuła się źle. Marcin zaniepokoił się i zaprowadził ją do lekarza. Tam usłyszeli niebywałą wiadomość Weronika będzie mamą! Nie sposób opisać ich szczęścia.

Wszyscy z niecierpliwością czekali na narodziny drugiego dziecka. I wreszcie nadszedł ten dzień przyszła na świat zdrowa dziewczynka o imieniu Jagoda. Ich rodzina była już pełna.

Weronika była przekonana, że cud narodzin Jagody wydarzył się tylko dzięki temu, że kiedyś nie przeszła obojętnie obok małego chłopca przy ogrodzeniu. Wielkie serce jest zawsze nagradzane. Szczęście nie pojawia się na zawołanie przychodzi do tych, którzy otwierają się na bezinteresowną miłość.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewięć + dwanaście =

Wyczekiwane szczęście po latach samotności – Victoria odnajduje syna w domu dziecka, a potem niespod…