Mężczyzna czeka na upragniony wolny dzień w końcu może się wyspać. Leży w ciepłym łóżku w swoim mieszkaniu w Warszawie, gdy nagle rozlega się dźwięk dzwonka do drzwi. Zdziwiony, bo przecież jest wcześnie rano, powoli podnosi się i idzie sprawdzić, kto przyszedł. Otwiera drzwi, a tam stoi przed nim starsza kobieta, której nie zna. Wygląda na zmartwioną i przestraszoną.
Do kogo pani się wybiera? pyta zdezorientowany.
Synku, nie poznajesz mnie? Przecież to ja, twoja mama…
Mama…? Proszę… wejdź odpowiada cicho, niepewnie, z trudem wydobywając słowa.
Od razu w głowie wracają bolesne wspomnienia. Pamięta, jak jako mały chłopiec czekał na matkę w domu dziecka w Krakowie. Liczył, że kiedyś wróci po niego, ale z czasem nauczył się żyć bez niej. Ukończył liceum, potem studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim i z czasem założył własną firmę w Warszawie. Na pytanie o rodzinę zawsze odpowiadał, że rodziców już nie ma nauczył się polegać tylko na sobie, a sukcesy pozwoliły mu zapomnieć o trudnej przeszłości. Dla otoczenia był samodzielny i bogaty, nikt nie przypuszczał, że dorastał w sierocińcu.
Kobieta niewiele pamięta z czasów, kiedy odebrano jej prawa rodzicielskie. Za młodu dużo piła; alkohol zupełnie zdominował jej życie i sprawił, że była nieobecna. Kilka razy trafiła do więzienia, gdzie rozmyślała o synu. Nie była w stanie kochać jedyne, co jej pozostało, to żal do siebie i do losu.
Gdy pojawił się następny syn, poczuła nagle uczucia, których wcześniej nie znała. Dla młodszego syna była gotowa zrobić wszystko walczyć o niego, poświęcać się, zapewnić mu szczęście. Starszy syn został niejako zepchnięty na bok, zapomniany. Życie młodszego potoczyło się jednak podobną ścieżką do matki kolejne izby poprawcze, pierwszy wyrok zawieszony w wieku 15 lat, później kolejne, aż w końcu trafił do więzienia. Kobieta próbowała go ocalić, wiedząc dobrze, jak wygląda życie za murami.
Dowiedziawszy się poprzez dawnych znajomych, że starszy syn odniósł sukces i mieszka w Warszawie, zaczęła go szukać. Teraz siedzi w jego mieszkaniu, płacze z żalu i tęsknoty, próbuje go dotknąć. Opowiada, jak modliła się na Jasnej Górze, żeby go odnaleźć, jak codziennie wierzyła, że jeszcze go zobaczy. Mężczyzna zdaje się wierzyć jej słowom, lecz intuicja każe mu zachować ostrożność. Wynajmuje jej mieszkanie na Pradze, daje jej kilka tysięcy złotych i obiecuje wsparcie, ale postanawia obserwować matkę i przekonać się, czy rzeczywiście zmieniła się na lepsze.
Przed Bożym Narodzeniem mężczyzna odwiedza dom dziecka w Krakowie, w którym dorastał. Zanosząc dzieciom paczki i zabawki, spotyka starszą opiekunkę, panią Wandę.
Pana matka szukała adresu do pana mówi kobieta.
Tak, wiem. Dziękuję, że jej pomogła pani.
Tylko uważaj ostrzega opiekunka ona tak naprawdę chce ratować młodszego syna. Chodzi jej wyłącznie o pieniądze. Nie ufaj jej… ona cię nigdy nie kochała.
Mam brata? pyta z niedowierzaniem.
Tak. Proszę zapytać ją sam.
Serce ściska mu żal. Ciężko oddycha, ledwo powstrzymuje łzy. Nie może uwierzyć, że matka gotowa jest go zranić, by pomóc bratu. Mimo bólu idzie z nią porozmawiać chce wyjaśnić wszystko do końca. Kobieta nie spodziewa się, że syn będzie dociekał prawdy. Unika rozmowy o młodszym bracie, bo boi się, że starszy nie będzie chciał pomóc.
Kilka dni później dochodzi do tragedii mężczyznę napadają i brutalnie biją. Sprawców łapie policja, przyznają, że zostali wynajęci przez jego matkę. Chciała pozbyć się starszego syna i przejąć cały majątek, aby zapewnić młodszemu lepsze życie.
W sądzie kobieta błaga o przebaczenie, żałuje swoich czynów. Mężczyzna patrzy na nią długo, po czym podejmuje decyzję.
Już kiedyś żyłem bez matki. Poradzę sobie i teraz! mówi cicho, ze łzami w oczach.
