Słuchaj, muszę Ci opowiedzieć coś przezabawnego o moim synku! On naprawdę ma świetną pamięć. W przedszkolu znał na wyrywki wszystkie role z przedstawień, więc do ostatniej chwili nikt nie wiedział, jaki ma mieć strój, bo jak tylko któreś dziecko się rozchorowało, to on wskakiwał za nie do roli, bo umiał po prostu wszystko.
Na bożonarodzeniowy występ, mój pięcioletni syn dostał rolę… ogórka! Jak się o tym dowiedziałam akurat przed moją całonocną dyżurą w szpitalu, poleciałam do sklepu, kupiłam mu zieloną koszulkę, bloki kolorowego brystolu i całą noc z wypiekami na twarzy szyłam mu spodnie do kompletu i kleiłam czapeczkę z kartonu z ogórkowym ogonkiem z drutu zawiniętego w zielony materiał.
Na występ miał iść tata i szczerze mówiąc średnio mu ufałam, więc rano, przed moją zmianą, zrobiłam mu całą instrukcję: jak ma ubrać dzieciaka i jak przymocować czapeczkę żeby nie odpadła.
No i jestem już w pracy. W samym środku dyżuru dzwoni do mnie wychowawczyni z przedszkola, cała roztrzęsiona, i mówi, że zachorowało dziecko, które miało grać główną rolę a mój syn jutro będzie… bajkowym bohaterem Koziołkiem Matołkiem! Na moje spanikowane pytanie, czy Koziołek Matołek może mieć na sobie… strój ogórka? przez telefon zapadła taka wymowna cisza, że aż mi się słabo zrobiło.
Zdzwoniłam więc do męża i przedstawiam mu sprawę jako totalny kryzys. A on, wyobraź sobie, w głosie cały w skowronkach, mówi, że to żaden problem! Weźmie dwóch kolegów chirurga Tomka i chirurga Piotra i wszyscy razem, te trzy muszkieterowie, poradzą sobie z każdym przedszkolnym strojem. Oni są przecież pomysłowi i zaradni i zaraz to ogarną. Powinnam wtedy mieć przeczucie, że coś pójdzie nie tak
Wpadam z roboty, już 21 wieczorem, dzwonię do domu. Odbiera syn i z pełnym entuzjazmem relacjonuje: „Kupiliśmy białą koszulkę, tata tnie żółty karton, wujek Tomek robi kanapki, a wujek Piotrek cały czas się śmieje”. Za godzinę dzwoni znowu: idzie spać, wujek Piotrek wyciął z żółtego kartonu wielkie koło i rysuje na nim oczy, a wujek Tomek otworzył słoik z ogórkami, tata natomiast już prawie płacze ze śmiechu.
O północy dzwonię kolejny raz. Mąż relacjonuje, że obydwaj koledzy padli ze zmęczenia i… śpią w salonie. Są jednak drobne niuanse. Otóż głowa Koziołka została totalnie przez przypadek przyklejona na białą koszulkę przez Tomka mega krzywo super glue z marketu! A gdy Piotrek próbował to poprawić, cała koszulka się podarła. No więc… przyszyli ją do tej zielonej, ogórkowej, chirurgicznym szwem!
Ale powiem Ci, że ponoć wyglądało to tak, że nie sposób sobie było tego wyobrazić! Do tego dorobili wielki szeroki uśmiech z trzydziestoma zębami zabrakło tylko białego papieru, żeby dopełnić dwa zęby. Ale uznałam, że przy tylu zębach nikt się nie połapie!
Tak więc miałam nie panikować, pracować spokojnie, bo mój syn będzie miał najfajniejszy strój w całym przedszkolu. A kto tak głośno chrapie? To oczywiście wujek Piotrek, który tak się namachał, że zasnął w fotelu z nożyczkami w ręce.
I potem przez całą noc nie dawał mi spokoju jakiś niepokój. No i kiedy rano oddałam dyżur, wyprosiłam ordynatora, żeby mnie na godzinkę puścił na przedszkolny występ syna.
Spóźniłam się trochę… Z sali już niósł się śmiech i jakieś popiskiwania. Zaglądam przez drzwi
Przy świątecznej choince mój syn próbował podskakiwać jako Koziołek! Na jego piersi tkwiło wielkie, żółte, księżycowate koło, sięgające od brody prawie po kolana. Oczy na tym cudaku patrzyły w zupełnie różne strony. Trzy długie poziome szwy nad oczami wyglądały jak zmarszczki naprawdę sędziwego Koziołka Matołka, doświadczonego przez los.
Najbardziej rzucał się w oczy brak dwóch zębów i akurat to były… górne jedynki! Więc ten nasz Koziołek wyglądał trochę jak staruszek, którego życie nie do końca rozpieszczało, może nawet po kilku przejściach… A do tego miał cudownie śmieszną, zieloną, ogórkową czapeczkę z drucianym ogonkiem.
No i właśnie wtedy mój syn zaczął recytować swój wierszyk, który zaczynał się od: Gdzie jeszcze znajdziecie takiego jak ja?… (reszta już przepadła w ogólnym śmiechu i łzach ze wzruszenia). Wychowawczyni po prostu opadła na podłogę i jęknęła, a cała sala płakała…

