Nie będę w stanie zostać dla ciebie mamą ani cię pokochać, ale będę się o ciebie troszczyć – nie pow…

Nie będę mogła zostać twoją mamą i nie będę potrafiła cię pokochać, ale zaopiekuję się tobą i nie powinieneś się na mnie gniewać. Przecież u nas i tak będzie ci lepiej niż w domu dziecka.

Dzisiejszy dzień był wyjątkowo ciężki. Jan chował swoją siostrę. Może i była nieco niesforna, ale zawsze bliska. Nie widzieli się prawie pięć lat, a teraz taka tragedia.

Magdalena, ile tylko miała sił, wspierała męża, starając się przejąć większość obowiązków na siebie.

Po pogrzebie czekała ich jeszcze jedna, nie mniej ważna sprawa. Irena, siostra Jana, zostawiła po sobie małego synka. Wszyscy krewni, którzy zebrali się, by pożegnać Irenę, bez wahania przerzucili całą odpowiedzialność na Jana młodszego brata zmarłej.

Kto jak nie rodzony wujek powinien się zająć chłopcem? To wydawało się oczywiste, nikt tego nie kwestionował ani nie podejmował rozmowy to miało być najlepsze wyjście.

Magdalena rozumiała tę sytuację, nie była zasadniczo przeciwna, ale był jeden problem nigdy nie chciała mieć dzieci. Ani własnych, tym bardziej cudzych.

Podjęła tę decyzję lata temu. Szczerze powiedziała o tym Janowi przed ślubem, a on zbył to obojętnością. Wtedy, gdy mieli niewiele ponad dwadzieścia lat, nikt nie myśli poważnie o dzieciach. Żyć tylko dla siebie tak ustalili dekadę temu.

A teraz musiała przyjąć obce dziecko. Nie miała wyjścia. Jan nie zgodziłby się oddać bratanka do domu dziecka, a Magda nie miała siły zaproponować czegoś takiego.

Wiedziała, że nigdy go nie pokocha i nie zdoła zastąpić mu matki. Chłopiec był jak na swój wiek bardzo dojrzały i pojętny, więc Magdalena postanowiła powiedzieć mu prawdę.

Włodku, gdzie wolisz mieszkać z nami czy w domu dziecka?

Chciałbym mieszkać w domu, sam.

Ale nie możesz mieszkać sam. Masz tylko siedem lat. Musisz wybrać.

W takim razie u wujka Jana.

Dobrze. Pójdziesz z nami, ale musisz coś wiedzieć. Nie będę twoją mamą i nie będę potrafiła cię pokochać, ale będę o ciebie dbać i nie możesz mieć mi tego za złe. U nas i tak będzie ci lepiej niż w domu dziecka.

Formalności zostały w większości załatwione. Wreszcie mogli wrócić do domu.

Magdalena uznała, że po tej rozmowie nie musi już przed chłopcem udawać czułej opiekunki i może być sobą. Nakarmić, wyprać ubrania, pomóc z lekcjami to dla niej nic trudnego, ale oddać serce nie zamierzała.

A Włodek od tamtej pory nie zapominał ani na chwilę, że jest niekochany. Żeby nie oddali go do domu dziecka, musiał być grzeczny.

Wrócili do mieszkania. Najmniejszy pokój przeznaczono dla Włodka. Najpierw trzeba jednak było wszystko dostosować do potrzeb chłopca.

Wybieranie tapet, mebli, dekoracji to właśnie Magdalena uwielbiała. Z zapałem zabrała się do urządzania pokoju dziecka.

Tapety mógł wybrać sam Włodek, resztę dobierała już Magda. Nie szczędziła pieniędzy nie była skąpa, po prostu nie lubiła dzieci, więc pokój wyszedł naprawdę piękny.

Włodek był zachwycony. Szkoda tylko, że mama nie mogła zobaczyć tego pokoju. Gdyby jeszcze Magdalena potrafiła go pokochać była dobra, miła, tylko serca dla dzieci nie miała.

Często o tym rozmyślał Włodek przed snem.

Chłopiec potrafił cieszyć się wszystkim, drobiazgami. Cyrk, zoo, park rozrywki Włodek tak spontanicznie wyrażał swoją radość, że Magdalena sama zaczęła czerpać przyjemność z takich wyjść. Uwielbiała go zaskakiwać, obserwować później jego reakcję.

W sierpniu Magdalena z Janem planowali lecieć nad Bałtyk, a Włodka miała na dziesięć dni wziąć bliska krewna.

Tuż przed wyjazdem Magdalena wszystko zmieniła. Pojawiła się w niej ogromna ochota, by chłopiec zobaczył morze. Jan nieco się zdziwił, ale w głębi duszy był zachwycony. Zdążył się już do chłopca bardzo przywiązać.

A Włodek był niemal szczęśliwy! Gdyby tylko go jeszcze ktoś pokochał Ale dobrze, zobaczy morze!

Wycieczka się udała. Morze było ciepłe, owoce soczyste, nastroje świetne. Ale wszystko, co dobre, kiedyś się kończy urlop również minął.

Zaczęły się zwykłe dni praca, dom, szkoła. Coś jednak się zmieniło: pojawiło się w ich świecie nowe uczucie, jakby lekka nuta radości, oczekiwanie cudu.

I cud się wydarzył. Magdalena wróciła znad morza z nowym życiem. Jak to możliwe, skoro tyle lat skutecznie unikali takich niespodzianek?

Nie wiedziała, co zrobić. Powiedzieć mężowi czy podjąć decyzję sama? Odkąd pojawił się Włodek, nie była pewna, czy Jan nadal jest absolutnie przekonany do życia bez dzieci. Uwielbiał spędzać czas z chłopcem, zajmował się nim, zabierał nawet kilka razy na stadion.

Nie, jeden taki wysiłek Magdalena już podjęła, na drugi nie była gotowa. Zdecydowała sama.

Siedząc w klinice, zadzwonił telefon ze szkoły. Włodka zabrano karetką, podejrzenie wyrostka robaczkowego. Wszystko musiało poczekać.

Wpadła do szpitala. Włodek leżał na leżance, blady, drżał z zimna. Na widok Magdaleny rozpłakał się.

Magdo, proszę, nie odchodź, boję się. Bądź moją mamą dzisiaj. Proszę, chociaż ten jeden dzień, potem już nigdy nie będę o nic prosił.

Chłopiec kurczowo trzymał ją za rękę, łzy lały się strumieniami. Wyglądał, jakby miał atak paniki. Magdalena nigdy nie widziała go płaczącego, tylko na pogrzebie.

A teraz jakby coś w nim pękło.

Magdalena przytuliła jego rękę do swojego policzka.

Kochany, wytrzymaj chwilę, zaraz przyjdzie lekarz, wszystko będzie dobrze. Jestem tu, nie odejdę.

Boże, jak bardzo kochała go w tej chwili! Ten chłopiec z błyszczącymi oczami był dla niej najważniejszy.

Życie bez dzieci? Co za głupota. Dziś wieczorem opowie Janowi o maluchu, który ma się pojawić. Podjęła tę decyzję właśnie wtedy, gdy Włodek jeszcze mocniej ścisnął jej dłoń z bólu.

Minęło dziesięć lat.

Dziś Magdalena obchodzi niemal jubileusz równo 45 lat. Będą goście, życzenia. Póki co, przy kawie, ogarnął ją sentyment.

Jak szybko minął czas Młodość za nią. Teraz jest dojrzałą kobietą, szczęśliwą żoną i mamą dwójki wspaniałych dzieci. Włodek ma prawie osiemnaście, Zosia dziesięć lat. I nie żałuje niczego.

A jednak jest coś, czego bardzo żałuje. Tamtych słów o braku miłości. Chciałaby, aby Włodek ich nie pamiętał, aby zapomniał i nigdy nie wspominał.

Po tamtym dniu w szpitalu starała się mówić mu o swojej miłości tak często, jak tylko mogła, ale czy chłopiec pamięta jeszcze tamto pierwsze wyznanie? Nigdy nie odważyła się zapytać.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

15 + siedem =

Nie będę w stanie zostać dla ciebie mamą ani cię pokochać, ale będę się o ciebie troszczyć – nie pow…