Ponownie spotkałam moją szkolną koleżankę, gdy kończyłam studia

Jak nieprzewidywalne może być życie. W szkole wydaje się, że masz zaplanowane wszystko do przodu. Wiesz, kim chcesz zostać, gdzie dalej pójdziesz do szkoły, jak ją ukończysz i gdzie będziesz pracować. Planujesz, w jakim wieku wyjdziesz za mąż i zdecydujesz się na posiadanie dzieci, ale potem nagle coś się dzieje i wszystko się zmienia nie do poznania.

Tak właśnie było z Natalią. Ona i ja dobrze dogadywałyśmy się w szkole, mimo zupełnie innych zainteresowań i sukcesów w różnych kierunkach. Była bardzo inteligentna, miała same piątki, zawsze chodziła na olimpiady, rozwiązywała zadania z matematyki bez żadnego problemu. Uwielbiała zadania z fizyki, planowała iść do technikum i nawet się dostała.

Po ukończeniu studiów i przyjęciu na różne uczelnie, nasza komunikacja się urwała. Przez pierwszy rok, jeszcze nadal utrzymywaliśmy kontakt, ale potem jakoś zgubiłyśmy numery, a strony na Facebooku zostały porzucone. Prawie nigdy nie myślałam o Natalii, byłyśmy dobrymi przyjaciółkami, ale nie najlepszymi.

Życie zbliżyło nas do siebie dopiero niedawno. Pod koniec mojego piątego roku studiów, potrzebowałam manicure na zakończenie uczelni, a mój mistrz wyjechał z miasta i poradził mi salon, w którym pracowała jego uczennica. Umówiłam się z nią na spotkanie, pojechałam tam i byłam nieco zszokowany, widząc moją koleżankę w tym miejscu.

Podczas manicure, zaczęłyśmy rozmawiać i dowiedziałam się, jak okrutny żart zrobiło jej życie. Uczyła się na inżyniera i miała plany na przyszłość, aż pewnego dnia, gdy wracała od rodziców taksówką do miasta, miała wypadek. Samochód przewrócił się i spadł z mostu, coś się stało z hamulcami, kierowca zginął na miejscu, a Natalia trafiła do szpitala. Doznała różnego rodzaju złamań kości i przez półtora roku nie wstawała z łóżka, bardzo przytyła i zrezygnowała z nauki. Miała depresję i straciła zainteresowanie życiem. Jednak jej rodzina wytrwale, ze wszystkich sił, starała się postawić ją na nogi

Zaczęła dbać o swoje zdrowie i wróciła do normalnej wagi, a następnie zapisała się na różne kursy, od gotowania po manicure. W tym ostatnim odnalazła swoje powołanie. Mówi, że dopiero teraz uświadomiła sobie, że jej życie nie skończyło się wraz z wypadkiem, zmarnowała czas, zamiast znów oddychać i robić to, co lubi.

Wymieniłyśmy się numerami telefonów i powoli zaczynamy znowu się komunikować. Chcę powiedzieć, że Natalia bardzo się zmieniła. Nie jest już poważna, ma łatwiejsze podejście do niektórych rzeczy, nie dąży już do wysokich wyników. Poza stroną swojego salonu na Instagramie, wszędzie cieszy się z dobrych opinii na temat swojej pracy.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

2 + czternaście =

Ponownie spotkałam moją szkolną koleżankę, gdy kończyłam studia