Miłość? Jest to możliwe.

Całą noc spędziłam na rozmyślaniach, pytając siebie po raz kolejny – dlaczego nie udało mi się być szczęśliwą, gdzie popełniłam błąd? Całe dotychczasowe życie poświęciłam na spełnianie siebie i swojej pracy.

Teraz z powodzeniem pracuję jako stomatolog w dobrej klinice. Tyle tylko, że po pracy jeszcze niedawno wracałam do pustego mieszkania, niewypełnionego śmiechem dzieci, mieszkania przesiąkniętego samotnością. Czasami zapewniałam samą siebie, że chyba jeszcze nie nadszedł czas, abym wyszła za mąż, a przynajmniej miała dziecko przed czterdziestką. Czas pędził nieubłaganie, a marzenie o założeniu rodziny było coraz bardziej odległe.

Czasami sobie myśle, że tak miało być, mimo, że byłam wobec Stanisława taka bezduszna. Za każdym razem ta historia do mnie powraca. Jest mi trochę smutno, że nie próbowałam go wcześniej poznać, zrozumieć oraz, że tak go potraktowałam.

To był pracowity dzień, pacjenci byli w ciągłym ruchu. Wieczorem byłam już wyczerpana, ale została mi jeszcze godzina pracy. Przyszedł do mnie młody człowiek, jego twarz wydawała się znajoma, musiał być stałym pacjentem.

Tyle tylko, że po czyszczeniu zębów został w moim gabinecie, chichocząc na fotelu i mówiąc o moich pięknych oczach. A przy rozstaniu powiedział, że wkrótce się zobaczymy. To zdanie trochę mnie zaniepokoiło, ale nie miałam już siły na analizowanie jego słów, więc pośpieszyłam do domu. Rano, idąc do pracy, znów go zobaczyłam.

– Witaj, Anno. Jestem w Tobie zakochany.

A potem raz po raz, młody człowiek przychodził do mnie z kwiatami i prezentami, domagając się mojej uwagi. Tyle że nie byłam gotowa na związek z mężczyzną o wiele młodszym ode mnie. Poza tym znaliśmy się zbyt krótko, a on już poprosił mnie o rękę. Uparcie prosiłam Stanisława, aby wyniósł się z mojego życia.

– Rozumiem Twoje obawy, ale wierz mi, że będziemy razem! – powiedział i zniknął.

Nikt inny nie witał mnie rano wiązanką kwiatów. Nie zwracałam uwagi na innych mężczyzn i tak minęło kilka lat.

Na przyjęciu u krewnych obiecałam sobie, że już nigdy więcej nie wyjdę na imprezę. Czułam się tu nie na miejscu. Wszyscy wokół mnie, dzielili się sukcesami swoich dzieci, a ja nie miałam nic do powiedzenia. Dlatego postanowiłam nie zapraszać gości na swoje urodziny.

Mój urodzinowy poranek rozpoczął się jak zwykle od porannych ćwiczeń i filiżanki kawy. Po ustaleniu planu dnia pomyślałam, że najlepszym prezentem dla mnie będą zakupy, najwyższy czas zaktualizować garderobę.

Kiedy miałam iść na zakupy, niespodziewanie zadzwonił telefon. Na ekranie pojawił się nieznany numer.

– Anno, czekam na Ciebie na zewnątrz, zejdź na dół.

Moje serce zaczęło bić szybciej, to był Staś. Nawet po tylu latach nie sposób było nie rozpoznać jego głosu. Szybko zeszłam na dół. Natychmiast zobaczyłam ogromny bukiet róż, a on stał obok.

-Zawsze o Tobie myślałem, podziwiając Twoje piękno. A teraz nie pozwolę Ci odejść, pozwól mi być u Twojego boku.

Uznałam, że trzeba spróbować dać Stanisławowi szansę wykazania się. Może okaże się dobrym, przyzwoitym człowiekiem i będziemy mieli razem silną rodzinę.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwadzieścia − dwanaście =

Miłość? Jest to możliwe.