To ty, mamo, jesteś winna!

**Dziennik Anny**

Byłam zajęta smażeniem kotletów, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Zamierzałam wyjść z kuchni, by otworzyć.

— Mamo, to do mnie — zatrzymał mnie głos córki. — Ja otworzę.

— No dobrze. Skąd miałam wiedzieć…

— Po co stoisz? Wracaj do swoich kotletów — rzuciła rozdrażniona, odwracając się od drzwi.

— Co znaczy „swoich”? Kupiłam mięso w „Kulinarnym Raju”…

— Mamo, zamknij drzwi — przewróciła oczami.

— Mogłaś od razu tak powiedzieć. — Wróciłam do kuchni, lekko zatrzaskując drzwi. Podeszłam do kuchenki, zgasiłam gaz pod patelnią. Stałam chwilę, zdjęłam fartuch i wyszłam.

W przedpokoju Kasia wkładała kurtkę. Obok stał Marek, jej kolega, patrząc na nią rozmarzonym wzrokiem.

— Dzień dobry, Marku. Dokąd się wybieracie? Zostalibyście na obiad.

— Dzień dobry — uśmiechnął się, ale spojrzał pytająco na Kasię.

— Śpieszymy się — odparła, nawet na mnie nie patrząc.

— Może jednak zostaniecie? Wszystko gotowe — nalegałam. Marek się zawahał.

— Nie! — warknęła Kasia. — Idziemy. — Wzięła go pod rękę i otworzyła drzwi. — Mamo, zamkniesz?

Podeszłam do drzwi, ale nie zatrzasnęłam ich do końca. Słyszałam rozmowę na klatce.

— Czemu tak do niej mówisz? Pachnie pysznie, ja bym nie odmówił.

— Chodźmy. Zjemy w barze. Mam dość jej kotletów — mruknęła Kasia.

— Jak mogą się znudzić? Uwielbiam kotlety twojej mamy, mógłbym je jeść codziennie — odpowiedział Marek.

Nie dosłyszałam odpowiedzi Kasi. Głosy oddalały się.

ZamknęGdy Anna zamknęła drzwi i spojrzała na swoją rodzinę przy stole, zrozumiała, że czasem trzeba odpuścić, by na nowo nauczyć się być dla siebie ważna.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzynaście − dwanaście =

To ty, mamo, jesteś winna!