Niedźwiedzica polarna, gdy była młodym, niedojrzałym zwierzęciem została zupełnie sama na rosyjskiej wyspie Bolsehvik. Niestety jej matka zmarła i mały niedźwiadek nie umiał sobie sam poradzić ze zdobywaniem pożywienia.

Była głodna i pewnego dnia poczuła zapach gotującego się obiadu, który dochodził ze stacji badawczej stacjonującej nieopodal. Naukowcy zdziwili się, że niedźwiedź podszedł tak blisko ludzi, ale nakarmili zwierzę, a ono nie bało się człowieka. Niedźwiedzica zaczęła regularnie odwiedzać badaczy i zachowywać się jak zwierzę domowe, kot lub pies. 
Niedźwiedź nawet przytulał się do jednego z naukowców na znak wdzięczności i przywiązania. Badacze opiekowali się niedźwiedziem polarnym do czasu zakończenia ich kontraktu. Postanowili zabrać niedźwiedzia polarnego na stały ląd, aby go uratować. Niedźwiedź został przewieziony do szpitala, zbadany i zabrany do moskiewskiego zoo, gdzie zamieszkał na stałe. Na wolności nie byłby w stanie sam przeżyć, a w zoo odnalazł się i polubił nowe miejsce, w którym zawsze miał jedzenie i odnalazł ludzkich przyjaciół.


