Nie wiem, co zrobić. Jestem zakochany w mojej żonie Żanecie tak samo, jak przed naszym ślubem. Świata poza nią nie widzę!
Mimo, że jesteśmy małżeństwem od ponad 15 lat, nadal przynoszę jej kwiaty i nieważne, czy jest akurat na to jakaś okazja, czy nie – chcę ją po prostu obdarowywać tym, co najlepsze. Gotuję też dla niej i pomagam dzieciom w lekcjach, aby miała dla siebie więcej czasu. A ona jest wciąż tą samą pięknością, dla której kiedyś straciłem głowę i może dlatego wciąż umieram z przerażenia, że ktoś mi ją odbierze.
Moje obawy podsycają również koleżanki z mojej pracy, które są w większości mężatkami. Słuchając, jak dzielą się opowieściami o kochankach i przelotnych romansach, włosy aż stają mi dęba. Dzięki temu teraz już wiem do jakich kłamstw jest zdolna kobieta, która postanowiła zdradzić swojego męża. Odkąd dowiedziałem się, jakich sztuczek używają, aby oszukać swoich mężów, zacząłem uważniej obserwować swoją Żanetę.
Po śmierci babci rodzice mnie porzucilii i zostałam całkiem sama. Czuję się niechciana i niekochana!
Kiedy widzę, jak zakłada nową sukienkę i spędza więcej czasu przed lustrem to od razu zastanawiam się, dla kogo tak się stroi? Czy przypadkiem nie kłamie, że pracuje nad projektem i dlatego wraca późno niemal co wieczór do domu? A co, jeśli ma kochanka i idzie do niego, a ja – naiwniak – współczuję jej, że szefowie zbytnio ją obciążają?
Czy powinienem ją śledzić, albo nagle odwiedzić ją w jej firmie w porze lunchu, żeby zobaczyć, z kim wychodzi na obiad? A jeśli to zrobię i ona mnie zobaczy, jak jej to wtedy wyjaśnię?
Ostatnio takie myśli krążą mi po głowie i mam coraz więcej wątpliwości co do zachowania Żanety. Zamiast zaufania do niej pojawiła się dławiąca zazdrość, która mnie niszczy.
Proszę was, powiedzcie mi, jak pozbyć się tych przeklętych obaw i sprawdzić, czy moja żona jest mi wierna? Będę wdzięczny za każdy komentarz!

