Kiedy wzięliśmy ślub, zamieszkaliśmy oddzielnie od rodziców, ale w mieszkaniu należącym do moich rodziców. Później własnymi siłami zbudowaliśmy dom i przeprowadziliśmy się tam, a rodzice teraz wynajmują lokatorom. Kiedy urodziło się nasze dziecko, na pół roku przeprowadziliśmy się do teściów, co bardzo ich ucieszyło, zwłaszcza teściową, ponieważ teś lubi wypić, a ja byłam czynnikiem powstrzymującym go od tego. Bardzo nam pomagała, za co jestem jej ogromnie wdzięczna. Jest kobietą skromną, bardzo spokojną, wręcz cichą, w przeszłości była przedszkolanką. Ale jak to mówią: „cicha woda brzegi rwie”.
Na początku nie rozumiałam, jak można tak się zachowywać w stosunku do własnej córki. Siostra mojego męża jest po ślubie i ma dwoje dzieci. Pierwszy raz przyłapała swojego męża na zdradzie, gdy urodziło się ich pierwsze dziecko. Przyjechała do mamy, a mama powiedziała, żeby nic nie mówiła ojcu, że nie ma mowy o rozwodzie, bo urodziła dziecko i teraz ma żyć dla niego, a mężem się nie przejmować. Dodała też, że w ich rodzinie nikt nigdy się nie rozwodził i ona na pewno nie będzie pierwsza. Po pewnym czasie, będąc w ciąży z drugim dzieckiem, ponownie przyłapała męża na gorącym uczynku, znowu wróciła do mamy, a oni okłamywali ojca, że mąż jest chory. Rozmowa z matką była dokładnie taka sama. Tym razem moja teściowa porozmawiała z zięciem i powiedziała, że skoro już zdradza, to niech to robi po cichu i poza mieszkaniem.
Po pewnym czasie, gdy już mieszkaliśmy z dzieckiem u rodziców męża, szwagierka wróciła z dziećmi z działki i odkryła dowody obecności innej kobiety w mieszkaniu. On oczywiście zapierał się rękami i nogami, że to nieprawda, a ona zadzwoniła do mamy, która znowu usprawiedliwiała zięcia. Zadzwoniła do mnie, opowiedziała, co się stało. Zaproponowałam jej, aby na jakiś czas przeprowadziła się do rodziców żeby zobaczyć, czy jej mąż troszczy się o rodzinę, poprosi ją o wybaczenia i w ogóle zastanowi się nad sobą. Odpowiedziała, że mama powiedziała jej tak: „jeśli zamierzasz odejść, idź, gdzie chcesz, ale nie przyjmę Cię z dziećmi. Urodziłaś dzieci, żyj dla nich. Mąż nie pije, nie bije, ciesz się, mogło być gorzej. Zdrada to nie koniec świata, a w naszej rodzinie nikt nigdy się nie rozwodził, więc to nie powód do takie kroku”.
Marek oczekiwał, że zastąpie jego córce matkę, ale ja nie potrafię pokochać tego dziecka
Po pewnym czasie, gdy już mieszkaliśmy z dzieckiem w swoim domu, przyjechaliśmy do nich w odwiedziny. Jakoś tak wyszło, że się tam pokłóciliśmy z mężem o jakąś głupotę, a teściowa to podłapała i zaczęła mówić, że jestem złą matką i nie zależy mi na dziecku, że w ogóle się nim nie zajmuję, a dla męża jestem zła. Potem zadzwoniła na skargę do mojej matki i powtórzyła te wszystkie niestworzone rzeczy. Moja mama odpowiedziała jej, że jesteśmy dorosłymi ludźmi i sami sobie poradzimy, więc nie powinna się wtrącać.
Od tej pory nie proszę tesciowej w niczym o pomoc. Do teściów jeżdżę tylko z mężem, wcześniej jeździłam sama z dzieckiem. Rozmawiam uprzejmie, nic złego o jego rodzicach nie mówię, nigdy tego nie robiłam, bo rodzice nauczyli mnie szacunku do starszych. Zawsze nalegałam, żeby mąż sam do nich dzwonił, pomagał im, ale oczywiście teraz tego też już nie robię. Mąż ma napięte relacje z ojcem, tych relacji też już nie próbuję naprawić. Dziś mąż poprosił mnie o przesłanie jego mamie z jego telefonu zdjęcia kilku jakiś dokumentów. Kiedy przeczytałam ostatnią wiadomość od niej, włosy stanęły mi dęba. Mąż chciał kupić motocykl, nie mogłam go od tego odwieść, więc w akcie desperacji zadzwoniłam i powiedziałam o tym jego mamie. Porozmawiali i wydawało się, że zmienił decyzję. Dziś czytam wiadomość, a tam napisane: „synu, jeśli coś Ci się stanie, nie będziesz potrzebny ani żonie, ani dziecku, nie zaopiekują się Tobą. Pamiętaj, że oprócz mamy nikomu nie jesteś potrzebny. Takie jest życie”. Rozumiem ją jako matkę, ale moi rodzice nigdy nie mówią mi takich rzeczy o mężu, dziecku, ani o nikim innym. Zaskakuje mnie to, że kiedy mnie widzi, uśmiecha się do mnie, mówi, jaką jestem dobrą mamą i żoną, że wszystko robię dobrze, a w rzeczywistości jest taka…

