Przyjaciółka ma obsesję na punkcie swojego dziecka, co odbija się na jej rodzinie

Przyjaciółka ma obsesję na punkcie swojego dziecka, co odbija się na jej rodzinie

Moja przyjaciółka Kasia niedawno urodziła swoje pierwsze dziecko. Przyjaźnię się z nią od dzieciństwa i wiele razem przeszłyśmy więc byłam pewna, że nasza relacja zawsze będzie taka sama. Niestety wraz z narodzinami jej dziecka wszystko się dramatycznie zmieniło.

Kasia zaczęła rzadziej wychodzić z domu i prawie przestała o siebie dbać (chociaż przed ślubem była prawdziwą pięknością, a ja sama zazdrościłam jej tego nienagannego wyglądu). Przestałyśmy chodzić razem do kina, plotkować, robić zakupy i przesiadywać wieczorami w restauracjach. Teraz Kasia tylko narzeka, że ​​jest zmęczona i chronicznie nie ma na nic czasu. Skupiła się na dziecku i przestała interesować się czymkolwiek innym, łącznie z własnym małżeństwem.

Niedawno postanowiłam do niej zadzwonić i zasugerować, że ​​powinna się zrelaksować. Zaproponowałam wspólne wyjście do kawiarni w weekend, ale Kasia odpowiedziała, że ​​nie może, bo ma dużo zajęć w domu, a dziecko jest kapryśne, więc nie znajdzie dla mnie przez to nawet godziny. Zaczęłam ją namawiać mówiąc, że przecież raz może zamówić obiad, a do dziecka zatrudnić na te 3 godziny nianię, bo jej mąż dobrze zarabia i mogą sobie na to pozwolić. Dodałam też, że taka nadopiekuńczość jest szkodliwa nawet dla dzieci, bo trzeba im zapewnić niezależność i możliwość popełniania błędów już w bardzo młodym wieku, a nie trzymać pod kloszem.

Mąż mnie porzucił i próbuje odebrać mi mieszkanie. Nielegalnie pod moją nieobecność osiedlił tam teściową, która teraz nie chce mnie nawet wpuścić do środka

Wtedy Kasia się wściekła. „Ty po prostu ne rozumiesz, co to znaczy być matką! – powiedziała – Posiadanie dziecka to nie tylko praca fizyczna, ale także ogromne obciążenie emocjonalne, ogromna odpowiedzialność. Martwisz się wtedy cały czas o dziecko i myślisz o tym, jak sprawić, by czuło się dobrze, aby rosło zdrowo i szczęśliwie. To wymaga całej Twojej siły, nieustannej pracy, dlatego nie mogę tak po prostu wstać i zostawić go z kimś innym!”

Nieprzyjemnie było mi to słyszeć, bo chciałam delikatnie poruszyć problem, który widzę, że ją dotyczy. Moja najlepsza przyjaciółka, mądra i piękna, zniżyła się do poziomu sfrustrowanej gospodyni domowej z nieumytymi włosami i nadwagą, zainteresowanej jedynie pieluchami. Zgadzam się, że nasza przyjaźń może nie być teraz dla niej priorytetem, ale wyraźnie ucierpiała także jej relacja z mężem. Szczerze nie chcę, żeby jej małżeństwo się rozpadło z powodu jej własnej głupoty i krótkowzroczności. Znam jej męża od dawna, jest wspaniałym człowiekiem i jeszcze nie narzekał na obecną sytuację, ale obsesja Kasi na punkcie dziecka najwyraźniej też go nie uszczęśliwia, bo to zaszło za daleko. On też ma uczucia i swoje potrzeby.

Martwi mnie, że Kasia bardzo się zmieniła – i wyraźnie nie na lepsze, zarówno zewnętrznie, jak i wewnętrznie. Nie tylko ja to zauważam, ale inni nasi wspólni znajomi. Oni nie chcą głośno o tym mówić i po prostu po cichu się od niej odwracają. A ja nie chcę milczeć i patrzeć, jak rujnuje sobie życie, jednak też nie wiem, jak do niej dotrzeć. Jest teraz bardzo porywcza, głos rozsądku wyraźnie zagłuszają hormony.

Życzę mojej przyjaciółce wszystkiego dobrego, ale nie wiem, jak jej pomóc. Obawiam się, że zanim sama zorientuje się, że ma problem to może być już za późno i w jej życiu nie pozostanie już nikt inny, jak tylko rozpieszczone dziecko…

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

9 − osiem =

Przyjaciółka ma obsesję na punkcie swojego dziecka, co odbija się na jej rodzinie