Na początku Judyta przyjmowała pomoc z lekkim zażenowaniem, ale potem zawstydzenie zniknęło i pewnego dnia, wracając z supermarketu, nie zwróciła już pieniędzy

Na początku Judyta przyjmowała pomoc z lekkim zażenowaniem, ale potem zawstydzenie zniknęło i pewnego dnia, wracając z supermarketu, nie zwróciła już pieniędzy

Wychowaliśmy z mężem dwoje dzieci. Najstarsza Natalia mieszka teraz za granicą, wyszła za mąż za obcokrajowca i jest szczęśliwa. Córka całkowicie już zaadaptowała się w Niemczech, gdzie od lat pracuje na dobrym stanowisku i dzięki temu pomaga mi finansowo. Niestety, Judyta, młodsza siostra Natalii, nie potrafi sobie w żaden sposób ułożyć życia i w dodatku zamiast mi pomagać, to żyje z mojej emerytury. Tak bardzo jej coś takiego odpowiada, że nawet nie chce szukać dla siebie pracy bo wie, że i tak będzie miała za co żyć.

Rok temu wszystko było inaczej. Moja młodsza córka wzięła ślub i bardzo byliśmy z niej dumni i cieszyliśmy się jej szczęściem. Mieliśmy nadzieję, że już teraz wszystko się ułoży, ale się myliliśmy. Wkrótce zaczęły spadać na nas nieszcześcia i to jedno po drugim. Najsmutniejszym z nich była nagła śmierć mojego męża, co bardzo mnie przygnębiło.

Czuję się jak karta przetargowa dziewczyn, które przyjaźnią się ze mną tylko po to, by podstępem zbliżyć się do mojego brata

Później córkę zwolniono w pracy i z mężem nie byli w stanie opłacać wynajmowanego mieszkania, więc wprowadzili się do jej teściowej. Kobieta jednak nie lubiła od samego początku Judyty, dlatego ciągle dolewała oliwy do ognia i podjudzała swojego syna, co skończyło się rozwodem młodych. Córka dorabiała sobie w pewnym sklepie, ale to było za mało i ciągle brakowało jej pieniędzy na życie. Od tamtej pory od czasu do czasu pożyczałam jej kartę do konta bankowego, na które dostawałam emeryturę. Córka robiła sobie zakupy spożywcze, a potem oddawała mi kartę. Na początku córce było trochę wstyd przyjmować ode mnie pomoc, ale potem już widziałam, że to zażenowanie zniknęło i korzystała z tego coraz częściej, aż w końcu nie zwróciła mi karty. Ja w sumie też o tym zapomniałam na chwilę, ale po tygodniu, kiedy chciałam wypłacić pieniądze przypomniałam sobie o tym.

Poprosiłam córkę o zwrot, ale ta odpowiedziała: „Po co Ci ta karta? Kupię Ci wszystko, czego potrzebujesz. Mieszkamy razem, więc wszystko mogę Ci przynieść”. Dla mnie to była niezwykle chamska odpowiedź, bo chciałam swojej własności. Pewnie powinnam od razu postawić kropkę nad „i”, wziąć kartkę i wysłać do pracy młodszą, ale z jakiegoś powodu tego nie zrobiłam.

Teraz żyję w pewnej zależności od córki. Zarządza moją emeryturą i decyduje, co trzeba kupić, a czego nie. Dzięki Bogu, pomagają przelewy od córki, które idą na inną kartę bankową. Od czasu do czasu córka wydaje całą emeryturę i wtedy napomyka o przelewach od siostry, ale ja nie zamierzam jej już bardziej „pomagać”, bo wtedy zostanę juź zupełnie bez pieniędzy.

Myślę, że Natalia szybko by postawiła Judytę do pionu, ale nie chcę nic jej mówić i doprowadzać do konfliktu między siostrami. Mam tylko nadzieję, że Judyta się opamięta a jeśli nie, to może ja będę nieco bardziej konsekwentna i jakoś jej w tym pomogę.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

pięć + 10 =

Na początku Judyta przyjmowała pomoc z lekkim zażenowaniem, ale potem zawstydzenie zniknęło i pewnego dnia, wracając z supermarketu, nie zwróciła już pieniędzy