Mój kuzyn studiował na Uniwersytecie. Nagle jednak stwierdził, że marnuje tam swój potencjał. Wcześniej był świetnym uczniem, ale z dnia na dzień mocno opuścił się w nauce. Zaczął narzekać, że studia są jak więzienie i nie zamierza marnować na to czasu. Mówił na początku o rzekomym przeniesieniu się na inną uczelnię, ale jak się przekonałem, kłamał. Nie wiem, co zamierza dalej robić i jakie ma plany.
Uważam, że źle robi i próbuję mu dać jakieś porady, aby wyszedł na tym wszystkim dobrze, skoro już podjął taką decyzję. On jednak jest pewny siebie i nie chce nikogo słuchać, ciągle powtarza, że sam sobie ze wszystkim poradzi. Chce zarabiać, a nie siedzieć na zajęciach i się nudzić. Wierzy też, że szybko zostanie milionerem, a studia nie są mu do niczego potrzebne. To jednak nie wszystko – jeden z jego kolegów ze studiów też je rzucił i namówił do wspólnej pracy. Oboje zaczęli robić coś podobnego jak dystrybucja różnych produktów w piramidzie finansowej, która jednak nie idzie im za dobrze. Już teraz każdy z nich ma po jednej pożyczce i niedawno zaczęli myśleć o zaciągnięciu chwilówki, bo potrzebują kolejnej kwoty na odbycie szkolenia. Próbuję mu więc pokazać, że to co robi wpędzi go tylko w kłopoty, ale on powtarza tylko słowa o wolności i o tym, że wszyscy inni to przegrani, bo są podporządkowani swoim przełożonym, co sprawia, że nigdy nie odniosą żadnego sukcesu.
Nie wiem, co robić. Perswazja, czy groźby ze strony bliskich – to wszystko jest bezużyteczne. Jest teraz w stanie euforii i całkowitej pewności siebie. Boję się jednak sobie wyobrazić, co się niebawem stanie. Przecież gdy ta cała „piramida” się zawali, euforię zastąpi szok, depresja i poszukiwanie sposobów na przetrwanie. Chciałbym mu tego zaoszczędzić.



