Ojciec mnie poniża bo uważa, że jak każda kobieta do niczego się nie nadaję i nie mam prawa do własnego zdania

Ojciec mnie poniża bo uważa, że jak każda kobieta do niczego się nie nadaję i nie mam prawa do własnego zdania

Mam 15 lat, ale za miesiąc kończę 16 lat. Mieszkam tylko z ojcem, bo mama dwa lata temu popełniła samobójstwo i od tego czasu zostaliśmy we dwoje.

Różnica wieku między moim ojcem a mamą była dosyć spora, bo był starszy od niej o prawie 18 lat. Mam też przyrodnią siostrę, która jest córką ojca z jego pierwszego małżeństwa. Siostra nie potrafi za bardzo wciąż rozmawiać z ojcem. Wciąż wypomina mu, że nie reagował, kiedy jej brat (syn drugiego partnera jej matki) stosował wobec niej przemoc. Niestety później było w jej przypadku tylko gorzej, bo zaczęła pić alkohol i sama się awanturowała. Z czasem wszystko w końcu się uspokoiło i zaczęło wracać do normy, ale dawne urazy jednak zostały.

Ojciec jest osobą bardzo porywczą i ostatnio ciągle podnosi na mnie rękę. Poza tym wywiera na mnie stale presję i poniża mnie jak tylko może. Raz mu się zdarzyło uderzyć mnie nawet na oczach naszego sąsiada, zresztą mojego rówieśnika. Uderzył mnie w twarz za to, że nie wyrzuciłam śmieci. Innym razem zdzielił mnie pantoflem w twarz za to, że ze sprawdzianu dostałam ocenę cztery, a nie pięć. Ciągle próbuje mi udowodnić, że nie jestem nic warta i nie powinnam żyć.

Oczywiście nie zamierzam mówić, że tylko ojciec jest tutaj zły, bo sama mam coś za uszami. Czasami zdarza mi się nie posprzątać, nie umiem się jeszcze w pełni zajmować domem, nie umiem jeszcze dobrze gotować, jednak uważam, że powinien rozumieć to, że jestem jeszcze dzieckiem i dopiero tego wszystkiego się uczę. Powinien mi tłumaczyć, a nie wyżywać się na mnie.

Nawet jeśli staram się mu nie sprzeciwiać i robić to, co chce, to on i tak się denerwuje. Raz zmieniłam pościel podczas jego nieobecności (jest emerytem), więc wywołał awanturę, że wchodzę do jego sypialni wtedy, gdy go nie ma i pewnie chcę go okraść. Każda, absolutnie każda drobnostka zamienia się w olbrzymią awanturę, która kończy się poniżaniem mnie. Rozumiem, że proces edukacji jest procesem bardzo trudnym, ale jestem pojętną osobą i rozumiem, co się do mnie mówi. Dlaczego nie może po prostu powiedzieć „zrób to” normalnie? Czy naprawdę musi wstawać i krzyczeć, wymachując groźnie ręką?

Ojciec powtarza, że kobiety do niczego się nie nadają, a to facet jest głową rodziny. Kobieta powinna siedzieć cicho i robić to, co mężczyzna mówi. Do tego powinna być „idealna”: mieć nienaganną sylwetkę, fryzurę, świetny charakter, mieć swoje oszczędność, a do tego być cudowną matką i ogólnie dobrym w każdym calu człowiekiem. To, czego kobieta nie powinna na pewno mieć, to własnego zdania.

Jak z nim rozmawiać, aby nie było w domu więcej przemocy, zarówno tej psychicznej, jak i fizycznej? Nie chcę stracić z nim relacji, bo mimo wszystko jest moim ojcem, więc chciałabym znaleźć kompromis. Staram się zawsze jakoś dojść do porozumienia, a jeśli coś mi nie pasuje, to milczę, bo wiem, że mój sprzeciw i tak mi nic nie da.

Nie rozumiem dlaczego zachowuje się tak agresywnie? Czy naprawdę jestem taką złą córką? Narkotyki, alkohol – to jest mi obce, uprawiam sport, zawsze jestem grzeczna w stosunku do innych, nie jestem też głupia. Czego brakuje mi według mojego ojca i to na tyle, że nie potrafi mnie zaakceptować?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwadzieścia + pięć =

Ojciec mnie poniża bo uważa, że jak każda kobieta do niczego się nie nadaję i nie mam prawa do własnego zdania