– Dlaczego w takim razie przyszłaś po dziewczyny? Zawołałaś je, obiecałaś im Bóg wie co, a potem co zrobiłaś?!

- Dlaczego w takim razie przyszłaś po dziewczyny Zawołałaś je, obiecałaś im Bóg wie co, a potem co zrobiłaś!

Z mężem mamy dwie córki. Z Sylwestrem jestem od dziesięciu lat i relacje w naszym związku są dobre, poza tym dobrze się czujemy w swoim towarzystwie. Oboje pracujemy, mamy własny dom, nie mamy też problemów finansowych. Ogólnie niczego nam nie brakuje.

Sylwester ma młodszego brata o imieniu Janusz. Niedawno się ożenił, a jego żona ma córkę z pierwszego małżeństwa. Nie mam za dobrych relacji z teściami, a z teściową kłócę się regularnie. To kobieta z ciężkim charakterem, która czepia się o cokolwiek bez powodu, ale najwidoczniej już taka była jej natura. Starałam się nie zwracać na to uwagi, nie widywałam jej na szczęście zbyt często, więc potrafiłam uzbroić się w cierpliwość w trosce o zdrowe relacje w rodzinie. Ostatnio teściowa jednak do mnie zadzwoniła.

– Laura, dzisiaj przyjadę po wnuczki, nie masz chyba nic przeciwko temu? Chcę z nimi pójść na spacer i kupić im jakieś prezenty. Zabiorę je do centrum handlowego, na lody i gorącą czekoladę.

Nie przeszkadzało mi to – przecież babcia ma prawo spotkać się z wnukami i się z nimi pobawić, a córki na pewno też będą szczęśliwe z dnia spędzonego z babcią. Przyprowadziła dzieci z powrotem cztery godziny później. Dziewczynki nie dostały jednak od babci żadnego prezentu. Zanim zdążyły wejść do domu, teściowa zaczęła się oburzać:

– Twoje dzieci są źle wychowane i nie mają żadnych zahamowań! Skąd ja mam wziąć takie pieniądze, aby sprostać im wymaganiom? Powiedziałam im, że nie mogę kupić im tego, czego chcą, bo to jest za drogie, a one się obraziły. Powinny być bardziej skromne!

Mąż przejada dwie pensje – swoją i swojej żony

Może nie zwróciłabym uwagi na jej słowa, w zasadzie można by się tego po niej spodziewać, gdyby nie jedno „ale”. Kupiła Ani, czyli córce Janusza, drogą lalkę, nawet nie spojrzawszy na cenę. Po prostu kupiła to, na co wskazała dziewczynka. Okazuje się, że babcia zabrała wszystkie trzy wnuczki na spacer. Moja starsza córka Wiktoria odmówiła przyjęcia swojego prezentu, aby babcia mogła kupić tę samą lalkę co Ani, mojej młodszej córce Zuzi. Mój mąż też nie był zachwycony takim zachowaniem swojej matki. Zadzwonił do niej jeszcze tego samego wieczoru.

– Dlaczego w takim razie przyszłaś po dziewczynki? Zadzwoniłaś, obiecałaś prezenty, a potem co zrobiłaś? Czy Ani mogłaś to kupić, a im nie? Powinnaś albo trzem kupić ten sam prezent, albo nie dawać żadnej nic. Rozumiesz, że to są tylko dzieci? Teraz moje córki są złe na Anię mimo, że ona nie miała z tym nic wspólnego.

– Tak? Co powinnam zrobić? Gdybym nie kupiła lalki Ani, poskarżyłaby się rodzicom, a oni by się na mnie obrazili. Co sobie o mnie pomyślą rodzice mojej synowej, że jestem chciwa?

Po tych słowach mąż się rozłączył. Nasze dzieci stały się narzędziami w jakiejś grze teściowej. Ważne jest dla niej to, co myślą inni, ale nie myślała o uczuciach własnych wnuczek. Sami możemy sobie pozwolić na kupowanie naszym córkom tego, czego chcą. Szkoda, że ​​teściowa nie rozumie, co robi.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 + 4 =

– Dlaczego w takim razie przyszłaś po dziewczyny? Zawołałaś je, obiecałaś im Bóg wie co, a potem co zrobiłaś?!