Wydaje mi się, że córka mnie nie kocha, a ja robię dla niej wszystko. Przerasta mnie opieka nad własnym dzieckiem

Moja córka mnie nie kocha mimo, że ja robię dla niej wszystko

Nie wiem, co mogę zrobić, aby naprawić relację z moją córką. Chociaż jestem na każde jej skinienie, daję jej mnóstwo miłości, to nie mogę do niej dotrzeć. Nie wiem, o co chodzi.

Faktem jest, że moja ośmioletnia córka mnie nie kocha, a ja nie potrafię zrozumieć dlaczego. Wcześniej nie zwracałam na to większej uwagi, ale teraz nie mogę już wytrzymać.

Mam dwóch synów w wieku 10 i 3 lat oraz córkę, która ma 8 lat. Nigdzie nie pracuję, tylko zajmuję się domem, bo mój mąż zarabia na szczęście bardzo dobrze, dzięki czemu ja nie muszę chodzić do pracy. Mąż powiedział mi oczywiście, że gdybym chciała wrócić do pracy, to on nie ma nic przeciwko, żeby nie było, że przeszkadza mi w rozwoju swojej kariery zawodowej. Ja jednak postanowiłam, że poświęcę się domowi, mężowi i dzieciom.

Dowiedziałam się, że do naszego miasta wraca pierwsza żona mojego męża i byłam przerażona, a wypowiedź teściowej zupełnie mnie zdezorientowała.

Wszystko jest w naszym domu w porządku. Mój mąż nie pije, nie pali, nie bije, a do tego naprawdę kocha mnie oraz dzieci. Dzieciaki też nam się udały. Starszy z synów jest wzorem dla swoich kolegów, to znakomity uczeń, a dla mnie idealny syn. Jeśli zachoruję, pomaga mi w domu, przynosi leki i robi herbatę, pomaga jak dorosły. Młodszy syn jest jeszcze maluszkiem. Czasem potrafi spokojnie godzinami się bawić, a czasami w kilka minut potrafi nabałaganić tak, że głowa boli. Jest jeszcze mały i trudno mu wiele rzeczy wytłumaczyć, ale wiem, że to minie. Jedyny problem, jaki mam, to z córką. Jest bardzo chłodna w stosunku do wszystkich członków rodziny. Nie słucha mnie w niczym, tylko od razu krzyczy i wyzywa.

Mam problemy zdrowotne, dokładniej często zdarza mi się zasłabnąć i zemdleć. Powodów co do tego jest wiele – nerwy,  pogoda czy też poziom cukru. Teraz jednak wiem, że głównym powodem mojego słabego samopoczucia jest przede wszystkim zachowanie mojej córki. Nie wiem, co z tym zrobić, jak coś zmienić, tym bardziej że dobrze zajmujemy się córką. Dostaje od nas dużo uwagi, kupuję ubrania, zabawki, zabieram w różne miejsca.

Próbuję spędzać z Amelią więcej czasu, bawić się z nią, ale po dziesięciu minutach ona ucieka ode mnie do swojego pokoju albo do koleżanek przed blok. Kiedy powiem jej, żeby nie odchodziła daleko od bloku, to ona na złość pójdzie do koleżanki pięć ulic dalej i muszę jej potem szukać.  Wszystko zwykle kończy się krzykiem, płaczem i wyzwiskami. Bardzo się boję o to, jaka będzie w przyszłości, bo obawiam się tego, że niebawem ta sytuacja po prostu wymknie się spod kontroli.

Nie wiem, z kim porozmawiać o córce. Pomyślałam o psychologu, może on podpowie mi, jak z córką postępować, jak do niej dotrzeć. Może to specjalista będzie potrafił sobie z nią poradzić, bo ani my, ani dziadkowie nie dajemy rady.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 + 9 =

Wydaje mi się, że córka mnie nie kocha, a ja robię dla niej wszystko. Przerasta mnie opieka nad własnym dzieckiem