Z mężem pracowaliśmy za granicą kilka lat, dzięki czemu dorobiliśmy się dużego mieszkania, na które składały się trzy sypialnie, dwie łazienki, ogromna kuchnia, przestronny salon oraz trzy, dość duże balkony. Z mężem byliśmy ogromnie szczęśliwi z tego, że w końcu dorobiliśmy się miejsca do życia, o którym po prostu marzyliśmy.
Kiedy kupowaliśmy to mieszkanie, nasz syn był jeszcze kawalerem. Gdy zakończyliśmy remont naszego nowego lokum, każdy z rodziny wybrał sobie pokój, który był jednocześnie jego miejscem do życia. Nasza córka Basia wybrała sobie duży i widny pokój, był bardzo przytulny. Syn Dariusz natomiast chciał pokój z balkonem z widokiem na miasto, a ja z mężem… Nie mieliśmy już wyboru i ulokowaliśmy się w jedynym, wolnym z trzech pokoi. Rozumieliśmy, że dzieci potrzebują własnej przestrzeni, dlatego nie mieliśmy do nich o to pretensji.
Później nasz syn ożenił się. Z narzeczoną chcieli mieć wielkie, huczne wesele, ale na szczęście jego wybranka pochodziła z bardzo bogatej rodziny, dlatego wszystko było tak, jak chcieli. Zaplanowali także romantyczną podróż poślubną do Azji, za którą rodzice panny młodej zapłacili. Dali też młodym w prezencie sporą kwotę pieniędzy, aby Ci kupili sobie mieszkanie.
Zaraz po ślubie syn i synowa przywieźli rzeczy do naszego mieszkania. Na przestrzeni lat pojawiła się dwójka wspaniałych wnuków, które z mężem po prostu uwielbiamy. Takim sposobem stworzyliśmy dużą i kochającą się rodzinę.
Darek i Kinga niestety w ogóle nie myśleli o tym, aby się od nas wyprowadzić. Przecież dostali pieniądze w dniu ślubu, to była naprawdę spora kwota, my też chcieliśmy im dołożyć drugie tyle, aby poszli na swoje, ale oni tego w ogóle nie chcą.
Darek wprost nam powiedział, że nie planuje kupować żadnego mieszkania bo liczy na to, że odziedziczy je po nas. W ogóle nie pomyślał o tym, że przecież jemu siostrze to mieszkanie należy się tak samo, jak jemu. On jednak stwierdził, że siostra póki co nie ma ani męża, ani dzieci, dlatego nic się jej nie należy.
Basia wówczas była jeszcze studentką, nie miała chłopaka, więc nie było nawet mowy o zmianach w jej życiu, co nie oznacza, że nie ma prawa do mieszkania po nas. Syn jednak tego nie rozumiał i był zbulwersowany, że myślimy inaczej niż on i nie chcemy oddać mu swojego mieszkania, na które tak długo i ciężko pracowaliśmy.
Mocno kocham zarówno syna jak i synową, która teraz jest mi bliska jak córka, jednak nie mogę tak diametralnie zmienić mojego życia. Bardzo trudno jest oddać komuś swoje marzenie, na które tak ciężko się pracowało, pokonując różne przeszkody i to nawet ludziom, których się kocha.



