Synowa rodziła tylko dzieci, ale to ja musiałam się nimi opiekować. W końcu doszło prawie do tragedii

Synowa rodziła tylko dzieci, ale to ja musiałam się nimi opiekować. W końcu doszło prawie do tragedii.

Mój syn naprawdę bardzo ciężko pracował i tuż po zakończeniu technikum założył własną firmę, która zajmowała się wykańczaniem mieszkań. Z mężem pomogliśmy kupić mu mieszkanie, aby miał coś swojego. Syn dosyć szybko znalazł sobie kobietę, z którą założył rodzinę i już jako 24-latek był mężem i ojcem.

Wiodło się im dobrze, ale to przede wszystkim dzięki ciężkiej pracy naszego syna. Zauważyłam jednak z czasem, że synowa jest bardzo leniwa. Kiedy urodziła pierwsze dziecko, wszyscy jej pomagaliśmy, chociaż i tak największy ciężar obowiązków spadł na mnie. Jeszcze przy pierwszym dziecku synowa jakoś się starała, ale już przy drugim wcale! Robiła tylko niezbędne rzeczy i to dosyć niedbale. Nie gotowała, nie sprzątała, praktycznie też nie prała rzeczy, wszystko to robiłam ja. Ledwo radziłam sobie z dwójką małych dzieci, bo oczywiście synowa dziećmi też zajmowała się niechętnie, a tutaj jeszcze musiałam zajmować się ich domem. Nagle młodzi oznajmili, że spodziewają się kolejnego, już trzeciego dziecka.

Kiedy zobaczyłam z kim zadaje się moja córka, zerwałam z nią kontakt. Nie wiem jednak, czy postąpiłam słusznie

Uważałam, że to było bardzo nieodpowiedzialne, bo przecież nie mogli liczyć na to, że będę cały czas zajmować się dziećmi i ich domem, a sami wiadomo, że by sobie nie poradzili. Po urodzeniu trzeciego dziecka było już tylko gorzej i synowa nie wstawała nawet do płaczącego dziecka! Oczywiście ja musiałam to robić. W dodatku trzeba jej było wszystko podsuwać pod nos, bo sama nigdy niczego nie mogła znaleźć. Pewnie gdybym to ja mogła karmić dziecko piersią, i ten obowiązek by spadł na mnie, bo dla mojej synowej to i tak było za ciężkie zadanie.

Któregoś razu najstarsza wnuczka, która obecnie ma 5 lat, chciała wziąć coś z blatu kuchennego, prawie wylewając przy tym na siebie wrzącą kawę. Prawie stała się tragedia, ale na szczęście w porę zauważyłam, co wnuczka robi. Tylko ja wiem, ile wtedy najadłam się strachu.

Synowa żyła jak chciała, a ja opiekowałam się wnukami. Na zdjęciach wrzucanych przez nią na portale społecznościowe udawała idealną matkę, ale tak naprawdę miała swoje dzieci gdzieś.

Kiedy powiedziałam jej, że nie mam już siły zajmować się wnukami, powiedziała, że nie ma problemu, że sobie poradzi. Dzień później jednak już dzwoniła, błagając mnie o pomoc, bo nie dawała sobie rady. No i co miałam zrobić? Dla dobra wnuków znowu zaczęłam im pomagać.

Nie wiem, jak znaleźć dobre rozwiązanie w tej sytuacji? Sama już nie wiem, co robić… Chciałabym pomóc, bo wiem, że przy synowej prędzej czy później stanie się któremuś dziecku krzywda, ale czuję, że to mnie wykańcza.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

1 × jeden =

Synowa rodziła tylko dzieci, ale to ja musiałam się nimi opiekować. W końcu doszło prawie do tragedii