Córka nie zaprosiła nas na urodziny, a gdy pojechałem do niej sam, to nawet nie wpuściła mnie do mieszkania

Córka nie zaprosiła nas na urodziny, a gdy pojechałem do niej sam, to nawet nie wpuściła mnie do mieszkania

Z żoną bardzo ciężko pracowaliśmy, aby zapewnić naszym dzieciom lepszy byt. Dzięki swojej zaradności zaczęliśmy też hodować kury, kaczki i inne zwierzęta, co sprawiało, że zawsze mieliśmy dobrej jakości produkty i nie mogliśmy narzekać na brak jedzenia. Teraz syn i córka skupiają się na tym, aby sprzedawać jajka, mleko, ser i wzbogacić się na naszej ciężkiej pracy. Owszem, to było robione dla nich, ale teraz już są dorośli, a my nie mamy siły zajmować się tym na taką skalę, na jaką oni to sobie wyobrażają.

Syn wyjechał do pracy do Niemiec, a córka… Marta od kiedy poznała Filipa diametralnie się zmieniła. Starałem się nie oceniać zięcia pochopnie, ale trudno było myśleć o nim inaczej, skoro na spotkaniach ze mną i z żoną zawsze milczał, był zdystansowany i patrzył na nas z niechęcią. Teraz jednak jest tylko gorzej i gdy odwiedzamy córkę, czujemy się jak intruzi. Córka upodobniła się w swoim zachowaniu do Filipa. Kiedyś była rozmowna, pełna życia, a teraz ledwo z nami rozmawia. Zdarza się, że córka nas odwiedza, ale nie gości u nas dłużej niż kwadrans – ot, jakby wpadała z przymusu i robiła sobie przystanek przed dalszą drogą. Nie rozumiem tego. Co się z nią stało? Czy to jej mąż tak bardzo wpłynęła na jego zachowanie?

Ostatnio tak z żoną o tym rozmawialiśmy i uznaliśmy, że warto odwiedzić córkę z okazji jej urodzin. Ona na pewno nas nie odwiedzi, bo nie ma czasu, ale przecież my możemy zrobić jej niespodziankę. Niestety, żona czuła się nieco gorzej – od jakiegoś czasu miała problemy z ogromnymi migrenami, dlatego postanowiłem, że sam odwiedzę córkę. Wziąłem kopertę, wpakowałem do niej pół tysiąca i zabrałem ze sobą kosz domowych przetworów. Niestety, ale zostałem wpuszczony nawet za próg. Stałem tam na schodach i czułem, że nie jestem mile widziany w domu własnej córki. To było bardzo upokarzające i bolesne.

Moja żona zdradziła mnie dzień przed ślubem. Robiąc to, zniszczyła moją szansę na szczęśliwe życie

Filip otworzył mi w garniturze, pomyślałem, że gdzieś się wybierają. Miał zdziwioną minę, więc wyjaśniłem, że przyjechałem do córki z życzeniami i prezentami. Na co on odrzekł, że mojej córki jeszcze nie ma w domu, bo poszła do fryzjera, a za dwie godziny spodziewają się gości i ma jeszcze dużo roboty. Pokazuję jej, co przywiozłem, a on zabrał to wszystko i zatrzasnął mi drzwi przed nosem. Następny autobus na moją wieś miałem dopiero za 3 godziny, które przesiedziałem na zimnym dworcu, bo w domu mojej córki zabrakło dla mnie miejsca.

Po powrocie nie miałem odwagi o wszystkim powiedzieć żonie. Bardzo by się zmartwiła, może i przez to poczułaby się gorzej… Okłamałem ją i powiedziałem, że spędziliśmy miło czas, a córka była wdzięczna za pamięć i prezenty. Nie rozumiem, skąd takie zachowanie u mojej córki – czy ona się mnie wstydzi? Czy to nasza wina, czy źle ją wychowaliśmy, skoro ona teraz się tak zachowuje? A może to wszystko przez zięcia? Od początku mi się nie powdobał. Wiem, że nie powinienem obwiniać o wszystko zięcia, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to on jest źródłem konfliktu.

Czasami w nocy leżę i myślę o tych wszystkich latach, które poświęciliśmy na wychowanie naszych dzieci. Daliśmy im wszystko, co najlepsze, a teraz co z tego mamy? Zupełny brak szacunku i odrzucenie. Syn mieszka daleko za granicą, więc jeszcze jestem go w stanie jakoś zrozumieć, ale nasza córka? Nie zamierzamy wtrącać się w jej życie, chcemy po prostu od czasu do czasu z nią porozmawiać się, spotkać, nic więcej. Czy naprawdę chcemy tak wiele?

 

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa × dwa =

Córka nie zaprosiła nas na urodziny, a gdy pojechałem do niej sam, to nawet nie wpuściła mnie do mieszkania