Mojej żonie nie podobało się to, że pomagałem finansowo mojej mamie. Nie widziała już jednak problemu w tym, że dawałem też pieniądze teściowej, ale dla niej to co innego

Mojej żonie nie podobało się to, że pomagałem finansowo mojej mamie. Nie widziała już jednak problemu w tym, że dawałem też pieniądze teściowej, ale dla niej to co innego

Kiedy zacząłem spotykać się z moją ukochaną, natychmiast ostrzegła mnie przed swoją matką i powiedziała, że ta jest surowa. Powiedziała też, że najlepiej jej nie mówić wszystkiego, bo potem potrafi to wykorzystać przeciwko drugiej osobie.

Nasz związek rozwijał się bardzo szybko i po kilku tygodniach poznałem już matkę mojej ukochanej. Zaproszono mnie do niej na rodzinny obiad. Wówczas kończyłem dopiero studia i odbywałem staż w firmie mojego wujka. Mama dziewczyny zaczęła wypytywać mnie o przyszłość ale szczerze mówiąc, nie myślałem o tym jeszcze jakoś zbytnio. Matka dziewczyny była więc rozczarowana odpowiedzią, ale to był dopiero początek – potem jeszcze nieraz miała poruszyć temat przyszłości ale i przede wszystkim pieniędzy.

Po ślubie postanowiliśmy zamieszkać z teściową przez jakiś czas, chociaż głównie to był pomysł mojej ukochanej. Żona argumentowała to tym, że w ten sposób szybciej zbierzemy pieniądze na własne mieszkanie, niż gdybyśmy wynajmowali coś za jakieś chore pieniądze. W sumie nie miałem nic przeciwko temu ponieważ myślałem, że życie pod jednym dachem z teściową wcale nie będzie takie trudne. Niestety, było zupełnie inaczej niż myślałem. Teściowa przejęła kontrolę nad domowym budżetem i oczywiście nikt mnie nie pytał o zdanie, jeśli o to chodzi. Próbowałem rozmawiać na ten temat z teściową, ale ona tylko powiedziała, że jestem jeszcze młody i niedoświadczony, więc na pewno samemu nie uda mi się nic zaoszczędzić. Zabierała nam wszystkie pieniądze i nimi rozporządzała.

Nie spodziewałam się takiego ciosu od mojej córki – zarzuca mi, że to przeze mnie mamy „o jedną więcej gębę do wykarmienia”, bo namówiłam ją do tego, by nie robiła aborcji…

Wkrótce zacząłem więcej zarabiać po tym, jak zmieniłem pracę. Niestety, wówczas pojawił się nowy problem – mój tata zmarł, a mama sama ledwo zaczęła wiązać koniec z końcem. Było jej trudno zarówno przez problemy ze zdrowiem, jak i problemy psychiczne (załamała się po śmierci taty), przez co straciła pracę. Musiałem więc pomóc jej finansowo. Na początku dawałem jej połowę mojej pensji, co bardzo nie podobało się teściowej. Powtarzała, że moja matka zabiera „rodzinne pieniądze” i nie chciała zrozumieć, że muszę to robić, bo inaczej matka umrze z głodu.

Potem, kiedy awansowałem i po raz kolejny zacząłem lepiej zarabiać, to nie powiedziałem o tym ani żonie, ani teściowej. Dzięki temu mogłem dawać mamie więcej pieniędzy. Udało mi się nawet wysłać ją do sanatorium na leczenie i odpoczynek. Wszystko jednak wcześniej czy później wychodzi na jaw i w końcu moja żona przypadkiem dowiedziała się o podwyzce. Zrobiła mi awanturę i oskarżyła o kłamstwo oraz o to, że jej nie ufam. Powiedziałem jej więc, dlaczego to zrobiłem, ale co ją jeszcze bardziej zdenerwowało.

Okazało się, że ona też jest wkurzona, że pomagam mamie. Uważa, że nie jest jeszcze taka stara i chora, żeby siedzieć w domu, nie pracować i brać pieniądze od dorosłego syna. Przypomniałem jej wtedy, że jej mama też nie pracuje i bierze ode mnie pieniądze. Wtedy żona wściekła wyrzuciła mnie z domu i kazała iść do „ukochanej mamy”. Bardzo mnie to zraniło.

Od tygodnia mieszkam z mamą i nie wiem, co dalej. Wydawało mi się, że moja żona mnie rozumie, ale nadal broni swojej matki i swojego zdania. Czy to małżeństwo ma w ogóle sens?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

18 − 13 =

Mojej żonie nie podobało się to, że pomagałem finansowo mojej mamie. Nie widziała już jednak problemu w tym, że dawałem też pieniądze teściowej, ale dla niej to co innego