Mateusz stracił żonę po tym, gdy ta urodziła ich córkę Sylwię. Nigdy nie obwiniał córki za to, co się stało, wręcz przeciwnie – robił wszystko, aby dać swojej córce to, co najlepsze i naprawdę gdyby mógł, to przychyliłby jej nieba. W dodatku Sylwia z każdym rokiem coraz bardziej przypominała mu jego ukochaną żonę, którą stracił, dlatego tym bardziej oczywistym było, że zrobi dla niej wszystko. Niestety Mateusz nie za bardzo radził sobie z wychowaniem córki.
Wychowanie dziewczyny
Sylwia skończyła ostatnio 15 lat. Dziewczyna dobrze uczyła się w szkole, nauczyciele ją uwielbiali. Wzięła udział chyba w każdej olimpiadzie naukowej i zachwycała innych swoją ogromną wiedzą. Ojciec też był z niej niezwykle dumny. Czasami nawet swoje spotkania biznesowe zaczynał od tego, że chwalił się swoją córką, a jego współpracownicy ze wzruszeniem wysłuchiwali przemówień tego dumnego taty. Mateusz był surowym szefem, ale jeśli chodziło o córkę, to był wobec niej bardzo delikatny, jego serce dla niej miękło.
Mateusz w ostatnich dniach coraz częściej przychodził do biura w jakimś niepokojącym stanie, ale wówczas nadszedł dzień, kiedy był bardziej przygnębiony niż zwykle. Nakrzyczał nawet na kilku pracowników za nic, chociaż to nie było do niego podobne, bo mimo swojej surowości zawsze szanował swoich pracowników. Resztę dnia szef spędził w swoim gabinecie i tylko od czasu do czasu było słychać, że krzyczy na kogoś przez telefon. W końcu pracownicy naradzili się i wysłali do niego Olę, sekretarkę szefa, aby zorientowała się, co się dzieje.
Ola była drobną istotą, przepełnioną miłością do swojej pracy i wytrwałością. Odważnie weszła do biura szefa – współpracownicy nie bez powodu właśnie ją do niego wysłali. Wiedzieli, że jeśli ktoś pomoże Mateuszowi, to będzie to właśnie Ola. Szef bardzo ją szanował, bo wielokrotnie udzielała mu dobrych rad, które nie dotyczyły tylko pracy.
Problemy wychowawcze i ich rozwiązanie
W trakcie Mateusz wyznał, że jego córka ostatnio zaczęła zachowywać się dziwnie. Mateusz całkowicie rozkleił się przed swoją sekretarką i powiedział jej o wszystkim tym, co go niepokoiło. Okazało się, że Sylwia zaczęła wagarować, przestała chodzić na zajęcia dodatkowe, a także nie chodziła nawet na swoje ulubione zajęcia taneczne. Niestety, wpadła w złe towarzystwo. Mateusz nawet podejrzewał, że to może nawet sprawka jego konkurencji zawodowej, którzy być może mieli nadzieję, że przestanie skupiać się na pracy, a oni wówczas przejmą rynek.
Mateusz nie wiedział, co zrobić, nie chciał też walczyć z córką bo wiedział, że to nie ma sensu. Był zgorzkniały, ponieważ zawsze mieli wspaniałą relację. Nie miał pojęcia co zrobić, aby odzyskać córkę i wyrwać ją z tego okropnego towarzystwa.
Ola pomyślała chwilę i zapytała:
– Mateusz, a Twoja mama mieszka na wsi, prawda?
– Tak, tak jest.…
Mężczyzna nie mógł jeszcze zrozumieć, do czego zmierza Ola. Po kilku minutach dotarło do niego. Dokładnie! Wyśle Sylwię do mamy. Przynajmniej na lato. Dziewczyna kochała babcię. Jeśli wszystko przedstawi jej tak, że wysyła ją do staruszki, bo ta potrzebuje jej opieki i pomocy, to może się to udać. Wtedy Sylwia na pewno porzuci swoje dotychczasowe sprawy i zajmie się babcią.
Mateusz zadzwonił do matki i opowiedział o całej sytuacji, a ona zgodziła się wziąć udział w tej grze. Początkowo nie podobał jej się ten pomysł, bo była uczciwą osobą, nie lubiła kłamać. Na szczęście jednak gdy poznała szczegóły tego, jak na gorsze zmienia się jej wnuczka, dała się namówić.
Wszystko poszło gładko jak po maśle – Sylwia wyjechała pomóc babci. Ta obciążyła wnuczkę pracą, a jednocześnie zapoznała ją z tamtejszą młodzieżą. To dobre dzieciaki, które szybko pomogły zapomnieć dziewczynie o szemranym towarzystwie. Podczas gdy Sylwia była we wsi, ojcu udało się załatwić sprawy w mieście i przyjechał do matki i córki. Teraz jego serce było spokojne. Córka jest bezpieczna, a ich relacja znowu jest w porządku.
Czasami wystarczy małe kłamstewko, żeby uratować sytuację…

