Mam 37 lat i wcześniej byłam już mężatką. Mąż zginął w wypadku samochodowym jakieś 8 lat. Szczerze mówiąc myślałam, że nigdy więcej nie wyjdę za mąż i będę już zawsze sama… To dostojny, wysportowany mężczyzna, który jakoś bardzo się mną zaczął interesować i okazywał mi wielką troskę oraz był opiekuńczy. Zachowywał się wręcz idealnie: obsypywał mnie prezentami, dawał bukiety róż, zabierał mnie na wieczorne randki.
Nawet nie spodziewałam się, że coś takiego kiedykolwiek jeszcze mi się przydarzyło, ale na szczęście nie było tak, jak mi się wydawało. Myślałam, że umrę jako stara wdowa. Każdy dzień był podobny do poprzedniego. Wracałam do domu z pracy, brałam prysznic, odpalałam jakiś serial, a potem kładłam się po prostu spać. W ostatnich latach przestałam nawet gotować dla siebie, bo i po co? Coraz częściej sięgałam po półprodukty albo zamawiałam jedzenie z restauracji.
Stanisław stał się prawdziwym promyczkiem słońca w moim życiu. Dzięki niemu miałam motywację, chciałam wstawać, chciałam żyć. Nasz związek rozwijał się coraz bardziej, aż w końcu Stanisław mi się oświadczył i wzięliśmy ślub.
Mąż zobaczył korespondencję, którą prowadziłam w internecie. Nie spodziewałam się takiej reakcji
Po ślubie znalazłam albumy ślubne mojego ukochanego jeszcze po jego poprzednich związkach małżeńskich. Staszek nigdy nie ukrywał, że był już dwukrotnie żonaty, ale nigdy nie wspominał, że jestem jak dwie krople wody z jego poprzednimi żonami. Obie były do siebie bardzo podobne, a ja do nich! Wszystko dopiero wyszło na jaw, gdy znalazłam te albumy.
Teraz nawet nie wiem, może Stanisław w ogóle mnie nie kocha, może wybiera kobiety o podobnym wyglądzie z powodu swojej pierwszej miłości? Może nadal nie może wyrzucić z głowy swojej pierwszej miłości i w ten sposób odnajduje swoje szczęście.
Teraz nie mogę już patrzeć na mojego męża jak wcześniej. Wydaje mi się, że nie kocha mnie, ale kogoś innego, inną kobietę.
Ostatnio zaczęło mi się nawet wydawać, że w łóżku nie kocha się ze mną, a z wyobrażeniem o swojej byłej dziewczynie. Jakbym była dla niego lalką…

