Prosiłam córkę, by nie decydowała się na aborcję i to uratowało nam życie!

Prosiłam córkę, by nie decydowała się na aborcję i to uratowało nam życie!

Nie oczekuję współczucia, a jedyne czego potrzebuję to możliwości wygadania się, bo za długo już to wszystko leży mi na sercu. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, ale jakże to był stresujący czas!

Jesienią ubiegłego roku znalazłam w koszu zużyty test ciążowy, był pozytywny. Od razu domyśliłam się, że musi być to test mojej córki tym bardziej, że tamtego dnia była w aptece, potem umawiała się telefonicznie do jakiś lekarzy. Nie byłoby w tym żadnego problemu, bo przecież ciąża to dar od Boga, ale Anita miała dopiero 16 lat.

Poszłam z nią do dwóch lekarzy, żeby dokładnie przebadali córkę i powiedzieli, czy ciąża jest bezpieczna dla niej, bo Anita od kilku lat cierpi na chorobę związaną ze słabą krzepliwością krwi, dlatego bałam się, że może jej to znacznie zaszkodzić. Jeden lekarz powiedział, że tak, mogą pojawić się jakieś komplikacje, ale tylko wtedy, gdy córka nie będzie o siebie dbała. Jest młoda, więc ryzyko jest jednak znacznie mniejsze niż u dorosłej kobiety. Drugi lekarz od razu polecał zrobić aborcję, chociaź nie uargumentował tego jakoś specjalnie. Dał za to namiary na swojego kolegę pracującego w prywatnej czeskiej klinice, gdybyśmy się jednak zdecydowali na tę opcję.

Z mężem uznaliśmy, że może lepiej będzie, jeśli córka urodzi i zaczęliśmy ją do tego przekonywać. Zgodziła się, a my obiecaliśmy jej, że będziemy ją wspierać przez cały czas i na pewno nie zostanie z tym sama. Na szczęście ciąża przebiegała lekko, bez jakiś komplikacji i innych „uroków” ciążowych. Być może faktycznie młody wiek w tym wypadku pomógł córce.

Dziecko urodziło się nieco wcześniej niż powinno, bo rozwiązanie ciąży miało nastąpić w maju, a Anita urodziła w połowie kwietnia.

Od pierwszej chwili córka sama opiekowała się dzieckiem, a my jej tylko pomagaliśmy. Obiecałam córce, że kiedy pójdzie na studia, to ja będę opiekowała się dzieckiem, a ona nie będzie musiała się o nic martwić. Kto by pomyślał, że tak wcześniej zostanę babcią. Córka powinna się uczyć, aby uzyskać dyplom i zdobyć wiedzę, ale to nic – wierzę, że jej się uda. Z naszą pomocą na pewno.

Ostatnio na badaniach okazało się, że gdyby córka zrobiła jednak aborcję, to najprawdopodobniej już nigdy w życiu nie zaszłaby w ciążę. Jednak Bóg miał nas w swojej opiece! A co z ojcem dziecka? Jest nim student, który w naszym mieście był przejazdem i córka poznała go w jednej z kawiarni. To był jeden wieczór, nie zna nawet jego pełnego nazwiska, więc nie mamy jak go szukać. Ale to nic, poradzimy sobie. Z jednej strony bardzo trudno jest w moim wieku zajmować się takim malutkim, żywym dzieckiem, z drugiej zaś cieszę się, bo to wypełniło moje życie radością i ciepłem, którego mi brakowało.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewiętnaście − 11 =

Prosiłam córkę, by nie decydowała się na aborcję i to uratowało nam życie!