Utrata rodzica musi być jedną z bardziej druzgocących rzeczy, przez które trzeba przejść. Nie ma żadnych złotych porad czy zasad, które pomogą poradzić sobie z taką żałobą i jedyne, co można zrobić to jakoś to przeżyć przy wsparciu bliskich nam osób.
Moja żona jednak zupełnie sobie z tym nie radzi, a ja już nie mogę znieść jej zachowania. Pewnie większość z Was pomyśli sobie, że jestem jakiś okropny, bezduszny, ale najpierw przeczytajcie moją historię. Mam teraz 36 lat, a 5 lat temu mama mojej żony zmarła na raka płuc. Była to śmierć pełna bólu, który widziała moja żona. Już po postawieniu diagnozy u teściowej nasze życie małżeńskie po prostu się zatrzymało, a cały nasz wolny czas poświęcaliśmy na pomoc teściowej. Później żona zwolniła się z pracy i opiekowała się matką. Już wtedy wiedziała, że jej matka umrze i przechodziła pewien rodzaj żałoby, jednak kiedy teściowa zmarła, mojej żonie zdecydowanie się pogorszyło. Wtedy to rozumiałem, bo chociaż ja nie przeżyłem śmierci żadnego z rodziców to domyślałem się, przez co przechodzi.
Przez kolejne miesiące z trudem funkcjonowała, dlatego to ja przejąłem wszystkie obowiązki domowe i opiekę nad naszym trojgiem dzieci. Nie było to jednak dla mnie problemem i starałem się być dla niej wsparciem.
Niestety, po tych 5 latach wcale nie jest lepiej i żona funkcjonuje tak samo, jak miesiąc po śmierci swojej matki. Proponowałem jej terapię, jednak ona twierdzi, że tego wcale nie potrzebuje. Owszem, czasami zdarzają się lepsze dni, ale więcej jest zdecydowanie tych, podczas których leży całą dobę w łóżku i płacze, nie chce widzieć nawet swoich dzieci. Istnieje tylko ona i jej żałoba, nic poza tym.
Naprawdę mam już dość tego, że żona nie chce niczego zmienić. Oczywiście, cierpi, wiem to, ale ma dla kogo żyć – ma mnie, dzieci, więc powinna zawalczyć o swoją rodzinę, a nie ciągle żyć przeszłością. Żona nie okazuje uczuć ani mnie, ani dzieciom, czasami mam nawet wrażenie, że przeszkadzamy jej w niekończącym się przeżywaniu żałoby.
Czuję się, jakby moja żona umarła wraz z teściową. Zrobiłbym wszystko, żeby ją odzyskać, nawet małą jej cząstkę, ale nie wydaje mi się, żeby ona chciała i była w stanie pogodzić się ze śmiercią swojej mamy. Czuję się okropnie myśląc o rozwodzie, ale nie wiem, co innego mam zrobić”.

