Mój mąż i moi rodzice od 5 lat nie mają ze sobą kontaktów. Wszystko po tej jednej kłótni…

Pisanie o tym jest dla mnie naprawdę bardzo bolesne, ale myślę, że gdy w końcu to z siebie wyrzucę, to zrobi mi się po prostu lżej.

Minęło 5 lat od mojego ślubu z Mikołajem, czyli dokładnie tyle, ile mój mąż i moi rodzice nie widują się ze sobą i nawet nie rozmawiają. Kiedy moja mama albo tata mają urodziny, imieniny albo są jakieś święta, jeżdżę do nich sama. Nie chcę jednak osądzać mojego męża i zwalać na niego winy, bo pamiętam, jak okropnie go traktowali, gdy zaczęliśmy się spotykać.

Ich główny argument brzmiał: on Cię nie kocha, spotyka się z Tobą tylko dla interesu. Faktycznie, ktoś mógłby pomyśleć, że to prawda, bo mój mąż jest ode mnie młodszy aż o 7 lat. Sama na początku bałam się, że może mieć niecne zamiary, bo mam mieszkanie, dom, dwa samochody, a wtedy byłam jeszcze w trakcie zakupu domku nad morzem, abym mogła spędzać w nim czas i odpoczywać podczas wyjazdów w moją ukochaną część kraju.

Jednak kiedy zaczęliśmy się spotykać i widziałam, jak cudnie się mną opiekuje i o mnie dba, straciłam te wątpliwości. Tak nie mógł zachowywać się facet, który oszukuje i nic nie czuje do kobiety. Zaufałam mu i teraz jesteśmy razem szczęśliwi. A żeby było śmieszniej, to dziś mój mąż zarabia więcej niż ja. Wcześniej ani razu nie czułam się tak, jakbym go sponsorowała, a on też nigdy nie prosił mnie o żadną pomoc finansową.

Kiedy przyszliśmy do rodziców, aby powiedzieć, że zdecydowaliśmy się wziąć ślub, tata się wściekł. Powiedział, że nie da nam ani grosza na tę farsę. Tak, niestety tak nazwał nasz ślub. Mikołaj powiedział, że niczego od nich nie potrzebujemy, a ja… popłakałam się. Nie spodziewałam się takiego zachowania ze strony rodziców.

Wzięliśmy skromny ślub, nie zapraszaliśmy rodziny. Cztery dni później wylecieliśmy do Egiptu w podróż poślubną. Było cudownie.

Myślałam, że z czasem wszystko się ustabilizuje i między moimi rodzicami a mężem wszystko się ułoży, ale niestety, z biegiem lat nawet się pogorszyło.

Jestem rozdarta. Z jednej strony rozumiem męża. Nie wyobrażam sobie, jak bym się zachowała, gdyby jego rodzice zareagowali na mnie w ten sposób. Z drugiej strony to są wciąż moi rodzice. Tak, chcą dla mnie tego, co najlepsze, chociaż w tym przypadku się mylą i nie mogą za mnie decydować. To naprawdę patowa sytuacja.

Czy ktoś wie, jak pogodzić dwie zwaśnione strony, które są dla mnie równie ważne? Brakuje mi wspólnych chwil, beztroskich rozmów w gronie najbliższych, świąt przy rodzinnym stole, przy którym zasiadają wszyscy Ci, których kocham. Marzę, aby tak właśnie było, ale nie wiem, jak do tego doprowadzić.

Oceń artykuł
Comments: 1
  1. Trend

    Jeżeli ty kochasz męża a twoi rodzice go nie lubią , to przestań do nich jeździć , twój mąż powinien być ważniejszy ,ty z nim tworzysz rodzinę . Mam taką podobna historię. My z żoną byliśmy bardzo młodzi po 20 lat mieszkaliśmy u moich rodziców , też mojej żony nie tolerowali nigdy nie dałem moim rodzicom złego słowa powiedzieć na moją żonę (do tej pory) żeśmy się wyprowadzili do teściowej po bardzo poważnej kłótni, mieszkaliśmy tam może 6-7 miesięcy i teściowa miała do mnie problem (szukała dziury w całym)i po pewnym czasie żona też na mnie wsiadła ( o wszystko kłótnia) i wtedy ja postawiłem nasze małżeństwo na próbę , ubrałem się (to było zima) i powiedziałem krótko „wybieraj albo twoja mama albo ja , jak ja dojdę do mojego domu rodzinnego to ty mnie już więcej nie zobaczysz a alimenty będę płacił” no i żona przyjechała za mną samochodem, po miesiącu wyprowadziliśmy się rodzice zrobili dla nas osobne mieszkanie i mieszkaliśmy tam 4 lata (kręcili nosem , próbowali jeszcze znieważyć moją żonę ale im no to nie pozwoliłem) i teraz mieszkamy we własnym domu i mamy ciszę i spokój. Koniec historii…… Nie tolerują męża , nie tolerują ciebie (jesteście rodzina)i muszą to zaakceptować czy to im się podoba czy nie.

    Odpowiedz
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy × pięć =

Mój mąż i moi rodzice od 5 lat nie mają ze sobą kontaktów. Wszystko po tej jednej kłótni…