Mój były chłopak stoczył się na dno, a ja mimo tego nadal go kocham i zastanawiam się, czy do niego nie wrócić

Mój były chłopak stoczył się na dno, a ja mimo tego nadal go kocham i zastanawiam się, czy do niego nie wrócić

Poznałam chłopaka, w którym zakochałam się po uszy. To była namiętność, której nigdy wcześniej nie poznałam. Wydaje mi się, że głównie przez to nie widziałam we nim żadnych wad – nie byłamobiektywna, bo miłość mnie napędzała i wszystko w nim wydawało się wręcz idealne. Dla niego byłam gotowa na wszystko, na każde poświęcenie. Najgorsze jest, że mimo tego, iż mój ukochany upadł na samo dno, ja ciągle go kocham.

Pracował jako barman – najpierw w jednym barze, potem w drugim, głównie nocami – no cóż, taka praca. Ja miałam zwyczajną pracę w biurze, więc swój dzień pracy zaczynałam już o 9. Adam wracał nad ranem – albo o 7 lub o 8, zależy, jednak nigdy nie wracał tuż po zamknięciu baru. Pił jeszcze potem z kolegami, więc do domu wracał albo podchmielony, albo nieźle pijany. Z tego też powodu w końcu stracił pracę, chociaż jak później wyszło na jaw, oprócz picia w pracy, wynosił jeszcze alkohol. To był okres, kiedy ja sama utrzymywałam naszą dwójkę.

Sama teraz nie rozumiem, jak w wieku 25 lat dobrowolnie zdecydowałam się na to, by utrzymywać mojego chłopaka – pijaka. Jeszcze gdyby on chciał coś zmienić, iść na terapię czy cokolwiek w tym stylu, ale nie, jemu wszystko odpowiadało. Już wówczas zdałam sobie sprawę, że nie chcę tak żyć, ale jednocześnie nie miałam wystarczająco dużo siły, aby od niego odejść. To naprawdę nienormalne, ale mimo tych wad, które były widoczne, ja wciąż pałałam do niego miłością, która mnie przy nim trzyma.

Przed wejściem w ten związek nawet nie wiedziałam, że można tak zwariować na punkcie faceta. Mam wrażenie, że jeśli od niego odejdę, moje życie przestanie mieć sens. Nie działają na mnie żadne argumenty oraz to, że z nim jest coraz gorzej. Potem zaczął pożyczać od kogo się da pieniądze, a ja za niego je oddawałam, bo było mi po prostu wstyd. Nie wiem, na co, albo na kogo je wydawał, ale na pewno nie na mnie.

W końcu jednak kiedy zauważyłam, jak całuje się z jakąś dziewczyną pod wejściem do naszego bloku, wyprowadziłam się od niego. Niedawno dowiedziałem się od wspólnych znajomych, że spadł na dno i ma dwa nowe nałogi – hazard i narkotyki, a ja mimo tego nadal go kocham i jest mi go żal. Czasami nawet myślę, żeby może do niego wrócić i mu pomóc, że może by mi się to udało, ale sama nie wiem.

Czy jest jeszcze szansa na to, że kiedyś o nim zapomnę i przestanę go tak mocno kochać?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

2 × jeden =

Mój były chłopak stoczył się na dno, a ja mimo tego nadal go kocham i zastanawiam się, czy do niego nie wrócić