Jestem z dziewczyną już od 3 lat, ale nie jestem jeszcze gotowy na małżeństwo. Jej, póki co, taka relacja odpowiada i wcale na mnie nie naciska.
Ostatnio dziewczyna postanowiła wziąć kredyt na zakup samochodu, który od dawna chciała kupić. Poparłem jej decyzję i uważałem, że to rozsądne rozwiązanie, bo zebranie całej wymaganej kwoty zajęłoby jej wieki.
Po dwóch miesiącach dziewczyna powiedziała mi, że także powinienem pomagać jej w spłacie tego kredytu, bo żyjemy jak małżeństwo, a ja jestem praktycznie jej mężem. Brak papierka według niej niczego tutaj nie zmienia.
– Po prostu mieszkamy razem, bez przesady. Nie mam obowiązku, by spłacać Twój kredyt! – powiedziałem jej.
– Aha, czyli taki jesteś, tak mnie wspierasz? – krzyknęła dziewczyna i poszła spakować swoje rzeczy.
Jeszcze tego samego wieczoru się ode mnie wyprowadziła. Mamy ze sobą ciągle jakiś kontakt, ale jest on dosyć rzadki i żadne z nas nie spieszy się do tego, by zaproponować odnowienie związku.

