Kiedy moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym, trafiłam pod opiekę mojej babci. Szczerze mówiąc, nie miałam z nią za dobrych relacji i dochodziło między nami ciągle do kłótni.
Moja babcia zawsze mnie pouczała i chciała mieć całe moje życie pod kontrolą. Oczywiście bardzo mnie to denerwowało, ale żeby nie pogarszać sytuacji, robiłam wszystko tak, jak mówiła.
Dlatego po ukończeniu liceum aplikowałam na studia polonistyczne i się udało. Dostałam się bez problemu. Tak samo bez problemu je skończyłam. Mimo wszystko nie pracowałam w swoim zawodzie.
Dostałam bardzo dobrze płatną pracę na stanowisku asystentki w firmie architektonicznej. Moja babcia jednak uważa, że zapewne jestem prostytutką i kobietą do towarzystwa. Tak, tak właśnie zareagowała, kiedy dowiedziała się, gdzie pracuję. A dlaczego?
Moja babcia uważa, że ona wie, jakie jest życie, obejrzała mnóstwo seriali, a z nich jasno wynika, że sekretarkami czy asystentkami są łatwe, wręcz puszczalskie dziewczyny, które sypiają ze swoimi przełożonymi dla pieniędzy.
Zamiast radości z tego, że tak sobie dobrze radzę, moja babcia mnie zwyzywała i zrobiła awanturę na całe piętro.
Oczywiście próbowałam ją przekonać, że się myli, ale ona nie chce niczego słuchać. Twierdzi, że splamiłam honor rodziny.
Doszło nawet do tego, że wyrzuciła mnie z domu, tak jak stałam, nie dając możliwości zabrania moich rzeczy. Twierdzi, że to rzeczy jej „porządnej wnuczki”, a takiej lafiryndzie jak ja nic się już nie należy.
W rezultacie od czterech miesięcy mieszkam z dala od mojej babci i codziennie otrzymuję telefony z oskarżeniami i obelgami.
Czekam, aż zaakceptuje tę sytuację. A jeśli nie zaakceptuje, to nie wiem, co zrobię.

