
Nie mogłam sobie wyobrazić, że moje życie przybierze taki obrót i że będę wychowywać córkę kochanki mojego męża.
Zaczęło się od tego, że z Arturem próbowaliśmy mieć własne dziecko, ale niestety – nie mogłam w nią zajść. Po wielu próbach udałam się na badania, z których wynikało, że jestem bezpłodna. Artur cały czas wracał do tego i sprawiał, że czułam się winna, ale co miałam zrobić? Teraz wiem, że to był pretekst dla jego niewierności. Ja byłam zaślepiona miłością do niego i wybaczałam mu każdą zdradę myśląc, że to moja wina, bo przecież jestem bezpłodna.
Niestety, jak większość ludzi zmądrzałam po szkodzie i dzisiaj nie patrzyłabym na to w ten sposób. Artur był po prostu niewiernym łajdakiem, którego trzeba było wyrzucić z domu. Kiedy jedna z jego kochanek zaszła w ciąże, postanowiła je urodzić, a Artur powiedział, że nie zamierza wziąć na siebie odpowiedzialności za to dziecko i po prostu próbował się od niej wymigać. Jednak po tym, jak kobieta umarła, Artur przyniósł dziecko do naszego domu i powiedział, że musimy je wychować. Zaakceptowałam dziecko i traktowałam jak swoje, myślałam, że połączy nas i przyniesie mi radość macierzyństwa. Niestety Artur był zmęczony nocnym płaczem dziecka i zostawił mnie ze swoją córką, mówiąc, że ma tego dość i zamierza znaleźć sobie kogoś nowego, bo ma już dość problemów.
Wpadłam w depresję, ale koleżanka zmusiła mnie do pójścia do psychologa i pomogła mi przetrwać ten trudny czas. Były chwile, kiedy traciłam kontakt z rzeczywistością, na przykład kiedy przypadkowo poparzyłam język Luizki, kiedy ją karmiłam. Wtedy lekarz Olaf przyszedł nam z pomocą i zbadał dziewczynkę. Od tego dnia stał się naszym stałym gościem i ostatecznie zakochaliśmy się w sobie i zaręczyliśmy. Luiza rośnie na zdrową dziewczynkę, a niebawem z Olafem zamierzamy adoptować kolejne dziecko. Luiza nawet nie zdaje sobie sprawy, że nie jest moim rodzonym dzieckiem, ale jest dla mnie najbliższą osobą i zawsze nią będzie!

