Tego wieczoru Marek wracając do domu usłyszał pisk dobiegający za krzaków. Myślał, że to szczeniak, ale się pomylił…

Marek późnym wieczorem wracał do domu z osiedlowych garaży, gdzie z kolegami wypił po dwa piwa. Pięćdziesięcioletniego kawalera zaskoczyła wilgotna, jesienna pogoda. Jego droga do domu przebiegała przez dziki skwer.

Nagle usłyszał jakiś pisk dochodzący z krzaków. „Prawdopodobnie to jakiś szczeniak. Szkoda zwierzęcia” – pomyślał Marek, włączył latarkę w telefonie i poszedł w stronę zarośli. To, co Marek zobaczył na miejscu, bardzo go zaskoczyło. W krzakach leżał chłopiec w wieku około trzech lat. „O Boże, to dziecko!”. Chwycił chłopca w ramiona, a potem zdjął kurtkę, owinął w nią dziecko i pobiegł ulicą. Widząc radiowóz, podbiegł do niego.

– Upadł Pan na głowę, że rzuca się pod radiowóz?! – krzyknął na niego policjant.

– Dziecko! Leżało tam w zimnie! Musimy jechać do szpitala! – wypalił Marek jednym tchem.

– Proszę wsiadać – otworzył drzwi drugi policjant.

Po wejściu Marka z chłopcem do samochodu, policjant nacisnął gaz.

– Proszę dokładnie opowiedzieć, co się stało.

Mężczyzna jąkając się opowiedział o swoim znalezisku.

Dwa dni później Marek przyjechał do szpitala, aby odwiedzić znalezionego chłopca. W poczekalni powiedziano mu, że chłopiec ma zapalenie płuc, ale jego stan szybko się poprawia i niebawem już będzie w pełni sił. Wskazali mu także oddział, na którym leżało dziecko.

– Cześć! Przyniosłem Ci pomarańcze i słodycze. A tutaj samochodzik. Lubisz bawić się samochodami?

Chłopiec wziął autko do ręki i szybko schował go pod kołdrą. Zrobił to w milczeniu, nic nie mówiąc.

– Wszystko będzie dobrze, chłopczyku. Na pewno znajdą Twoją mamę, a ja w międzyczasie będę Cię odwiedzać. Zgadzasz się na to?

Dziecko uśmiechnęło się nieśmiało i skinęło głową na znak zgody.

Marek codziennie przychodził do Pawełka. Chłopiec przyzwyczaił się do niego i widząc Marka, biegł do niego. Przynosił mu jedzenie i zabawki, opowiadał bajki. Mężczyzna przestał uczestniczyć w spotkaniach na garażach, nawet zadbał o swój wygląd.

– Przeniesiono go do domu dziecka – powiedziano mu kiedyś, gdy po raz kolejny przyszedł odwiedzić Pawełka…

Marek teraz przychodził do Pawełka do domu dziecka. Nie codziennie, ale często. „Jak znajdę sobie kobietę, to go stąd zabiorę”.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

20 + 3 =

Tego wieczoru Marek wracając do domu usłyszał pisk dobiegający za krzaków. Myślał, że to szczeniak, ale się pomylił…