Karolina siedziała cicho na ławce na dziedzińcu.
– Z mamą jest bardzo źle – powiedziała Nina do męża, patrząc na staruszkę przez okno.
– No nic, zostało jeszcze trochę czasu – uspokajał mężczyzna.
Karolina całe życie mieszkała na wsi. Miała mały drewniany domek, kury i szklarnię. Uprawiała ogórki i sprzedawała je na bazarze.
Skromne, to były ilości ale wszystko swoje. Niestety, wybuchł pożar. Cały dom spłonął, spłonęła także szklarnia, a nawet kury. Nikt oprócz inwentarza nie został ranny. Karolina wybiegła z domu, cała była czarna i w sadzy. Albo to przez jakieś spięcie elektryczne, albo staruszka zapomniała wyłączyć jakieś urządzenie – nie wiadomo, co dokładnie było tego powodem. Po takim szoku staruszka trafiła do szpitala z udarem. Potem ledwo odzyskała przytomność i teraz żyje w mieszkaniu córki.
Bardzo jednak chciała wrócić do wioski. Karolina myślała, że ich zawstydza. Spała w pokoju wnuczki, a ta nawet nie mogła zaprosić przyjaciółek w odwiedziny, bo babcia jest stale w pokoju.
– To nic, mamy ze sobą stały kontakt – powiedziała wnuczka.
– Cóż to za kontakt, nawet herbaty nie można wypić razem.
Potem Karolina zaczęła prosić o powrót na wieś. Chciała zamieszkać ze swoją przyjaciółką, ale ona już od dawna nie żyła. Najwyraźniej po udarze staruszka o tym zapomniała. Nikt nie odważył się powiedzieć Karolinie prawdy. Potem zaczęła prosić o dom opieki:
– Sprzedaj moją działkę, przynajmniej będą jakieś pieniądze. Niech jedno łóżko zostanie przydzielone mi do pokoju, tak bardzo chcę rozmawiać z jakąś kobietą w moim wieku.
A teraz nadszedł ten dzień. Nina i jej mąż spakowali rzeczy Karoliny, wszyscy wsiedli do samochodu i odjechali.
– Jesteśmy w domu opieki, prawda? – zapytała staruszka – jedziemy w takie miejsce, gdzie będzie Ci naprawdę dobrze – mówiła córka.
A teraz samochód przejeżdża przez wioskę babci. Wspomnienia napłynęły na Karolinęę:
– Jak dobrze tu było… wieś rodzinna.
Staruszka wysiadła z samochodu. Przed nią był nowy murowany dom na miejscu jej dawnego spalonego.
– Mamo, cały czas budowaliśmy dla Ciebie twój własny dom. W końcu jest gotowy.
Karolina płakała i śmiała się z radości jednocześnie. Na przemian zaczęła wszystkich przytulać, jej oczy znów lśniły.

