Gdy byłem małym chłopcem, żyłem w szczęśliwej rodzinie. Niestety, doszło do czegoś, czego nikt nie mógł przewidzieć i tata niespodziewanie znalazł się w szpitalu, a potem zmarł. Mama wtedy zaczęła pić, ponieważ to była dla niej jedyna droga do tego, by poradzić sobie ze smutkiem po stracie ukochanego. Często nie było nic do jedzenia w domu, a ja chodziłem do szkoły brudny i głodny. Przez to nie miałem ani energii na to, by się uczyć, ani na to, by spędzać czas z rówieśnikami.
Sąsiedzi obserwowali to, co się ze mną dzieje i w końcu donieśli wszystko odpowiednim organom. Matce chciano zabrać prawa rodzicielskie, ale jakoś udało jej się przekonać ich do tego, by nie robili tego. Zgodzili się ale pod jednym warunkiem – gdy za miesiąc znowu tutaj przyjdą, wszystko miało wyglądać zupełnie inaczej, lepiej.
Po tej ich wizycie mama natychmiast poszła zrobić zakupy, następnie pomogłem jej sprzątać. Matka przestała sięgać po butelkę.
Jakiś czas później powiedziała mi, że chce mi kogoś przedstawić, dokładnie to pewnego faceta. Wtedy tego nie rozumiałem i myślałem, że zapomniała już o tacie i że go nie kocha. Ona jednak powiedziała, że go kocha, tylko z mężczyzną u boku będzie nam lepiej, łatwiej, a i może już nigdy nie zainteresuje się nami opieka społeczna gdy zobaczą, że mamy już pełną rodzinę.
Tak w naszej rodzinie pojawił się Sebastian. Bardzo go polubiłem. Sam miał córkę z poprzedniego małżeństwa. Miała na imię Wiktoria i była dwa lata młodsza ode mnie. Bardzo się z nią zaprzyjaźniłem.
Kiedy wróciliśmy pewnego razu z wizyty u Sebastiana, powiedziałem mamie, że Sebastian jest super facetem. Miesiąc później już mieszkaliśmy u niego, a nasze mieszkanie zostało wynajęte.
Od tamtej chwili nasze życie było zdecydowanie lepsze, jednak niestety, to trwało tylko przez chwilę. Potem znowu doszło do kolejnej tragedii. Moją mamę pijany kierowca potrącił na przejściu dla pieszych i niestety, ale tego nie przeżyła.
Trzy dni później ponownie przyszli do nas pracownicy opieki społecznej i przez to, że Sebastian nie był mężem mojej mamy, zabrali mnie do domu dziecka, gdyż nie miał do mnie żadnych praw.
To nie był jednak koniec i Sebastian nie zapomniał o mnie. Ciągle mnie odwiedzał i robił wszystko, abym zamieszkał znowu z nim i jego córką. Wynajął prawnika, dopinał wszelkich formalności, co jednak trwało bardzo długo i ja już sam przestałem wierzyć, że cokolwiek się jeszcze zmieni. Nagle jednak powiedziano mi, że mogę iść do domu Sebastiana.
Sebastian i jego nowa ukochana Marcelina czekali na mnie przy wejściu do budynku.
Na ich widok po prostu się popłakałem, ale to były łzy szczęścia. Tak bardzo byłem szczęśliwy, bo wracałem przecież do rodziny, do bliskich! Wtedy zwróciłem się do Sebastiana:
„Tato, dziękuję, że zrobiłeś tyle, by mnie stąd zabrać. Jak także zrobię wszystko, abyś nigdy nie żałował swojej decyzji!”
Wróciłem do rodzinnych murów i zacząłem chodzić do mojej starej szkoły.
Czas szybko minął. Skończyłem szkołę i poszedłem na studia, a potem dostałem pracę.
Wiktoria też ma się dobrze. Do dzisiaj jesteśmy prawdziwym rodzeństwem, nawet się nie kłócimy! Jesteśmy dorośli i każde z nas ma już swoją rodzinę, ale mimo tego nie zapominamy o naszym tacie. Co weekend przyjeżdżamy do niego z wizytą, a ten rozpala za każdym razem grilla. Tata świetnie dogaduje się z naszymi wnukami. Zawsze będę dziękować Bogu za to, że w moim życiu pojawił się Sebastian. Nie wiem, gdzie i kim teraz byłbym bez niego.
Jestem wdzięczny mojemu ojcu za wszystko, co zrobił i nadal robi dla mnie.
Co sądzisz o tej historii?



