Nie wiem, czy moja córka jest masochistką, czy strusiem z głową w piasku. Nie potrafię zrozumieć, co ona widzi w swoim Arturze. No tak, jest wysoki, barczysty i przystojny. I to by było na tyle! Żadnych więcej zalet. Na weselu, moja córka nie spuszczała z niego wzroku, a on ciągle biegał i palił z kolegami. Pominął nawet noc poślubną i spędził ją z nimi… Dawał żonie pięć tysięcy miesięcznie na życie. Resztę pensji z powodzeniem wydawał w klubach ze swoimi znajomymi.
Jak jego żona radziła sobie z tymi pieniędzmi, nie mogę zrozumieć… Jej mąż zaczął biegać za kochankami. Wszystko na to wskazuje: zapach cudzych perfum, szminka na kołnierzyku i zadrapania na plecach. Nawet ślepiec mógłby dostrzec zdradę, ale moja córka, niczego nie zauważa i nie chce zauważyć.
– Masz nadzieję, że Twoja cierpliwość go naprawi? Oczywiście, że nie. Wcześniej mu na Tobie nie zależało, a teraz w ogóle Cię nie zauważa – próbowałam wbić jej do głowy wielką prawdę, ale to na nic.
– Jeszcze się nie wyszalał, ale zmądrzeje – odparła moja córka.
Artur nie miał zamiaru się poprawić. Nawet gdy jego żona zaszła w ciążę.
Kontynuował swoją pasję wychodzenia z domu. A potem wrzucił swoje rzeczy do torby i poszedł spotykać się z kimś innym.
– Dopóki się nie rozwiedliśmy, jestem Twoją żoną! – powiedziała moja córka w odpowiedzi na jego postepowanie.
Jej mąż, nie przyszedł nawet na jej wypis ze szpitala. Powołał się na „pilne sprawy”… Potem najwyraźniej Artur i jego nowa panna, znudzili się sobą i wrócił do żony. To była rutynowa czynność, jakby wrócił do domu z pracy. Nie daje jej ani grosza, a moja córka i wnuczka, żyją tylko z pomocy państwa. Jestem już zmęczona, ustawianiem jej na właściwą ścieżkę. Jeśli mojej córce podoba się takie życie, to jej sprawa.



