Właśnie zaczęły się wakacje i dziadkowie zaprosili mnie do swojego domu. Moja matka była bardzo szczęśliwa i całkowicie pochłonięta swoim stanem. Chodziła na różnego rodzaju kursy dla przyszłych matek i tym podobne. Ja również cieszyłam się z wyjazdu. Nasze mieszkanie było małe. Wiedziałam, że kiedy dziecko się urodzi, będę miała ciężko.
Moja babcia też to rozumiała. Usiadła, porozmawiała ze mną jak z dorosłą osobą i zaproponowała mi, żebym zamieszkała z nią i dziadkiem. Zgodziłam się, a mama i tata puścili mnie bez problemu. Myślę, że byli po prostu zadowoleni, że pozbyli się niespokojej nastolatki. Mieszkałam z dziadkami przez cztery lata.
Potem poszłam na studia w tym samym mieście. W tym czasie mój dziadek był już słaby. Pomagałam babci, jak tylko mogłam. Opiekowałam się nim i ledwo udało mi się zdać egzaminy. Po prostu nie mogłam ich zostawić w takiej sytuacji, to najbliższe mi osoby na świecie. Kiedy zmarł mój dziadek, babci było bardzo ciężko. Żyli razem od czterdziestu lat.
Nigdy nie opuściłam babci. Opiekowałam się nią jak małym dzieckiem. Nie miałam czasu na życie osobiste. Bardzo chciałam jej pomóc. Kilka lat później, odeszła również moja babcia. Rodzice wiedzieli o jej pogarszającym się zdrowiu, ale nie pomogli mi w żaden sposób, tylko rozmawiali z nami przez telefon. Ciągle wychodziłam wcześniej z pracy, opiekowałam się babcią, zatrudniałam pielęgniarki.
Ledwo starczało mi pieniędzy. Kiedy babcia dołączyła do dziadka, to był najgorszy dzień w moim życiu. Straciłam najważniejszą osobę, najukochańszą, najbliższą. Okazało się, że babcia zapisała mi w spadku mieszkanie. Wtedy rodzice przypomnieli sobie o moim istnieniu! Mówili, że to mieszkanie jest moje i mojego brata w połowie. Że on też jest spadkobiercą i jeśli nie zgodzę się na jego sprzedaż i podział pieniędzy, to rozstrzygną sprawę w sądzie.
Mój brat właśnie kończy szkołę i chcą mu zapewnić mieszkanie. Teraz mama, tata i brat nie kontaktują się ze mną. Ale moja ciocia, siostra mamy, powiedziała mi w tajemnicy, że zamierzają wynająć adwokata. Z powodu tej niesprawiedliwości, chce mi się po prostu płakać. Pół życia spędziłam na opiece nad dziadkami. Zasługuję na to mieszkanie, tym bardziej że należało do moich ukochanych dziadków! Nie chcę go sprzedawać, to mój dom! Boję się jednak sądowej batalii z rodzicami i bratem.



