Jestem w małżeństwie od 9 lat. Myślałem, że po ślubie nasze relacje zmienią się na gorsze, jak to zwykle uważają młode pary, ale w tym przypadku tak nie było. Kochaliśmy się i docenialiśmy. Potem zaczęli myśleć o dziecku. Naprawdę chciałem mieć syna, a moja żona marzyła o tym, by jak najszybciej zostać mamą. Teraz od tego postanowienia minęły dwa lata i niestety, nie udawało nam się sprowadzić na świat nowego życia. Wtedy zdecydowaliśmy się na badania i okazało się, że nie mogę mieć dzieci. To mnie bardzo zasmuciło, ale żona była przy mnie i wspierała mnie w tym wszystkim. Po tym w naszym związku zaczęło się robić coraz gorzej. Żona coraz częściej zostawała po godzinach w pracy, ogólnie coraz później i później wracała.
A w weekend miała jakieś plany, o których nic mi zwykle nie mówiła. Żona stała się dla mnie bardzo zimna, a potem postanowiłem przywrócić w niej zainteresowanie naszym życiem rodzinnym. Zapisałem się nawet na lekcje gotowania, gotowałem bardzo smacznie, ale moja żona nadal nie zwracała na mnie uwagi. Zaczęłam podejrzewać, że ma kogoś, ale ukrywała to tak skrzętnie, że nie mogłem jej o to bezpośrednio zapytać. Latem przyjaciel zaprosił mnie do domku letniskowego, abym mógł się zrelaksować. Zgodziłem się. Zabrałem ze sobą więcej rzeczy, bo pogoda wówczas była bardzo zmienna i nieprzewidywalna – raz było zimno, raz ciepło, a raz padał deszcz.
Trzy tygodnie później wracałem do domu. Wszedłem na nasze piętro i już czułem jakieś napięcie – aż zaczęło mi się kręcić w głowie. Nie rozumiałem o co chodzi i zacząłem przekręcać kluczami w zamku, ale w ogóle nic to nie dawało. Pomyślałem więc, że zamki zostały wymienione. Zacząłem dzwonić do żony, aby dowiedzieć się od niej, o co chodzi. W końcu, kiedy byłem na działce mieliśmy telefoniczny kontakt, podczas którego nie była jakoś niesamowicie chłodna, ja też jej nie powiedziałem niczego złego, przez co mogłaby się obrazić. Żona nie odbierała telefonów, a potem z nieznanego numeru dostałem sms-a: „dokumenty rozwodowe zostały już złożone, później będziesz mógł zabrać resztę swoich rzeczy”. Przeprowadziłem się ponownie do mojego przyjaciela, nie miałem dokąd pójść. Wciąż też nie rozumiem: czy naprawdę nie mogła ze mną normalnie porozmawiać? Czy nie mogliśmy porozmawiać jak dorośli ludzie, zamiast wyrzucać mnie z dnia na dzień?




