Postanowiliśmy odwiedzić teściów, jednak to był pierwszy i ostatni raz, kiedy moja noga, przestąpiła próg ich domu.

Tylko raz, od czasu mojego ślubu z Radkiem, byliśmy odwiedzić jego rodziców, którzy mieszkają na drugim końcu Polski. Rzadko się ze sobą widujemy, przez odległość, która nas dzieli, ale oni zarzucają nam, że nie chcemy do nich przyjechać, mimo, iż sami również nie robią nic, aby doprowadzić do spotkania. Mają samochód, kursują pociągi, mogą przyjechać, ale tego nie robią.

Dwa lata temu, urodziłam córeczkę. Przez pierwsze miesiące sama opiekowałam się córką, jednak po roku musiałam wrócić do pracy. Moja mama zadeklarowała, że chętnie zajmie się wnuczką, więc spokojnie mogłam wrócić do pracy, nie szukając obcych opiekunek. Kiedy moja teściowa dowiedziała się, że druga babcia codziennie spędza czas z wnuczką, a ona jej nawet nie widziała, zaczęła robić mi wyrzuty. Skarżyli się, że nie mogą zobaczyć własnej wnuczki. Zaprosiliśmy ich do naszego domu, ale odmówili, wykręcając się zepsutym samochodem. Po rozmowie z mężem, zdecydowaliśmy, że weźmiemy kilka dni urlopu, i wybierzemy się do teściów, aby poznali Lenę.

Teściowie ogromnie się ucieszyli, kiedy zobaczyli wnuczkę, zaczęli ją ściskać i całować, ale Lena zaczęła płakać, ponieważ nie znała ich. Mina teściowej była nie tęga. Kiedy weszliśmy do środka, teściowa od razu podała obiad. Lena, potrąciła rączką kompot, który rozlał się na dywan. Teściowa krzynęła, że to dywan jej pradziadka i pobiegła po ścierkę. Po obiedzie, mama męża zrobiła kawę i usiedliśmy w salonie. Na meblach, stały dziesiątki małych filiżanek, do których moja córka podbiegła i w sekundzie kilka zrzuciła na podłogę. Teściowa pobladła i stwierdziła, że to dziecko zniszczyło jej kolekcję. Atmosfera była sztywna, więc po kilku godzinach, pożegnaliśmy się i wyjechaliśmy w drogę powrotną do domu.

Po kilku dniach, teściowa zadzwoniła i powiedziała, że pranie dywanu kosztowało 200 zł, a odkupienie zabytkowych filiżanek nie jest możliwe, ale jej straty moralne spowodowane przez moją córkę, wyceniła na 1000 zł. Nie mogłam wydusić słowa! Najpierw tak bardzo chciała poznać wnuczkę, a teraz obciąża nas kosztami za to, że Lena ma roczek i dokonała zniszczeń? Postanowiłam, że nigdy więcej nie pojadę w odwiedziny do moich teściów.

 

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 × 3 =

Postanowiliśmy odwiedzić teściów, jednak to był pierwszy i ostatni raz, kiedy moja noga, przestąpiła próg ich domu.