W jednym z najgorszych dni mojego życia, rozległo się pukanie do drzwi.Na progu stał chłopak, który wyglądał jak mój zmarły syn.

Miałam dorosłego syna Adama, który nie miał żony, ani dzieci, a tak bardzo chciałam mieć wnuki. Mój syn zawsze uważał, że należy się ożenić raz na zawsze i powtarzał: „Chcę mieć taką miłość na całe życie, jaką macie Ty i tata”. Mój mąż i ja pobraliśmy się, gdy miałam 18 lat, a on 20 i od tamtej pory żyjemy razem w miłości i harmonii. Mamy własne mieszkanie, a nasz syn miał swoje.

Pewnego dnia, syn zadzwonił i powiedział, że wraz ze swoim przyjacielem Igorem, wyjeżdża na wakacje nad morze, a po przyjeździe obiecał, że wykupi nam weekend i wtedy my pojedziemy i odpoczniemy. Syn nigdy o nas nie zapominał. Po około 10 dniach, zadzwonił Adam i powiedział, że poznał dziewczynę, która jest z domu dziecka, nie ma wykształcenia i pracuje jako sprzedawca lodów. Byłam w kropce, nie wiedziałam co to za sprzedawczyni lodów bez wykształcenia, przecież nie miała szans z naszym synem.

Adam zachwycał się tym, jaka jest miła, piękna i uprzejma. Pomyśleliśmy: ok, przyjedzie i porozmawiamy. Syn przyjął tę wiadomość ze spokojem i powiedział:

– Chcieliście mieć wnuki, więc będziecie je mieli. A ona zdobędzie wykształcenie, tylko trzeba jej pomóc.

Kiedy syn wracał z wakacji, stała się tragedia. Samolot, którym leciał, rozbił się przy lądowaniu. W jednej chwili, świat mój i męża zamienił się w czarną plamę. Byliśmy załamani i bardzo samotni. Wstawaliśmy rano, jedliśmy, szliśmy do pracy, wracaliśmy do domu, jedliśmy kolację, oglądaliśmy telewizję i szliśmy spać, a wszystko to robiliśmy w milczeniu. Minęły lata, teraz jesteśmy na rentach, przebywamy w domu, nie pracujemy. W jednym z najczarniejszych dni, zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam i zaniemówiłam. Na progu stał młody mężczyzna, taki jak nasz Adam w wieku 20 lat, a obok niego piękna kobieta. Zaczęłam krzyczeć, płakać, aż podszedł mój mąż i gdy zobaczył młodego człowieka, stanął jak kamień.

Przedstawił się jako Adam, przedstawił również swoją towarzyszkę, powiedział, że to jest jego matka, ma na imię Olga. Zaprosiłam ich do mieszkania, nastawiłam czajnik, a kiedy usiedliśmy, żeby wypić herbatę, Olga powiedziała mi, że poznała Adama nad morzem, sprzedawała lody i że jest tą samą Olgą, którą ich syn chciał poślubić. Na początku myślała, że Adam ją zostawił, ale potem dowiedziała się, że zmarł. W tym czasie, spodziewała się dziecka. Nie chciała do nas przyjechać, żebyśmy nie pomyśleli, że zjawiła się ze względu na mieszkanie. Dziewczyna urodziła chłopca i nazwała go Adam na cześć ojca. Miała wujka, który zawsze jej pomagał.

Skończyła studia medyczne i pracuje jako lekarz na oddziale intensywnej terapii. Nigdy nie wyszła za mąż, bo nie spotkała nikogo takiego jak Adam. Kiedy mój wnuk dowiedział się, że ma dziadków, natychmiast chciał nas poznać. Siedzieliśmy tam z mężem i nie mogliśmy powiedzieć ani słowa, wpatrzeni byliśmy w Adama. Mój mąż nie wytrzymał i powiedział:

– Dziękuję, że przyszła pani do nas z synem, ale powinna pani to zrobić dużo wcześniej, ale i tak bardzo dziękuję.

Rada rodzinna zdecydowała, że Olga przeniesie się do Krakowa i będzie tu pracować. Nasz wnuk również przeniesie się na uniwersytet i będziemy żyć jako jedna rodzina. Nasze życie stało się kolorowe, żywe i szczęśliwe, a synowa okazała się miłą, porządną dziewczyną. Przygotowujemy się do ślubu naszego wnuka i wszyscy jestesmy szczęśliwi. Oczywiście brakuje nam syna, ale nasz wnuk wypełnia tę pustkę. Dam Wam radę, dbajcie o siebie i swoich bliskich, pielęgnujcie każdą minutę z nimi spędzoną.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy × 4 =

W jednym z najgorszych dni mojego życia, rozległo się pukanie do drzwi.Na progu stał chłopak, który wyglądał jak mój zmarły syn.