Niedawno przeprowadziłem się do własnego mieszkania. Pracuję jako pielęgniarz na oddziale chirurgicznym i w wieku 32 lat postanowiłem kupić własne mieszkanie. Rodzice pomogli mi w odłożeniu na wkład własny do kredytu hipotecznego, a także dorzucają mi kilkaset złotych do każdej raty kredytu, dzięki czemu jest mi zdecydowanie lżej..Kiedy w końcu przeprowadziłem się na swoje, byłem niezwykle szczęśliwy.
Do tej pory nie miałem żadnych problemów z sąsiadami. Pewnego dnia mój sąsiad z naprzeciwka zaprosił mnie do siebie na herbatę. Ja jednak nie bardzo lubię chodzić w odwiedziny do innych, dlatego zasugerowałem, że razem z synem mogą do mnie wpaść, bo wiem, że mężczyzna jest samotnym ojcem po tym, jak żona uciekła z kochankiem i nie ma z kim zostawić syna.
Entuzjastycznie przyjął moją propozycją i już po chwili był u mnie w mieszkaniu wraz ze swoim synem. Zrobiłem herbatę i położyłem na stole talerz z pysznymi ciastkami, które rano kupiłem w pobliskiej piekarni. Pięcioletni syn Janka niestety zjadł wszystkie ciastka, uniemożliwiając nam zjedzenie chociażby i jednego. Byłem tym bardzo zaskoczony, ponieważ uważam, że nie można się tak zachowywać w gościach. Absolutnie nie żałuję nikomu słodyczy, ale od dziecka należy wpajać pewne zasady. Niestety, od tego czasu codziennie przychodzili do mnie z wizytą, oczywiście nie będąc przeze mnie zapraszanym. Janek już najwidoczniej zorientował się, kiedy zwykle wracam do domu, przez co już po kilku minutach po wejściu do mieszkania pukał do drzwi. Nie wiedziałem, jak się od nich uwolnić.
Nie wyobrażałem sobie, by powiedzieć im wprost, że ich wizyty mnie po prostu męczą. Jestem zbyt dobrze wychowany, by na coś takiego sobie pozwolić. Wczoraj jednak moja cierpliwość się skończyła i w końcu wygarnąłem wszystko Jankowi. Sytuacja była następująca: pojawili się ponownie bez zaproszenia na progu mojego mieszkania i od wejścia syn Janka zaczął pytać, czym mam zamiar ich dzisiaj poczęstować, a tak poza tym, to oprócz słodyczy chciałby zjeść jakiś obiad, więc dobrze by było, gdybym im go zaserwował. W tym momencie odciągnąłem Janka na bok i powiedziałem, że ich bezczelność nie ma granic i że w tej chwili mają opuścić moje mieszkanie. Janek oczywiście nawymyślał mi przed wyjściem z mieszkania, ale trudno. Ja nie zamierzam znosić kogoś, kto nie wie, czym jest dobre wychowanie i nie potrafi się taktownie zachować.

